Warsztaty słomowania i wznoszenia ścian za nami

Nic nie zastąpi praktyki, dlatego w połowie maja wybraliśmy się daleko na południe na warsztaty słomowania (i ogólnie budowania domu ze słomy). Czego się tam nauczyliśmy?

Nie znajdziecie tu instrukcji krok po kroku, jak postawić ściany ze słomy. Po to zapraszamy na jakąś budowę (kto wie, może w przyszłym roku u nas?). Tym razem będzie konkretnie o tym, czego my się nauczyliśmy.

warsztaty słomowania, nowina 30

Architekt nie jest ani wykonawcą, ani inwestorem. Niby twierdzenie logiczne, ale już niekoniecznie jest tak prosto w praktyce. Dlaczego? Człowiek najwięcej uczy się dopiero podczas prawdziwej budowy. Nam warsztaty słomowania uświadomiły możliwość wystąpienia kilku nie tak oczywistych na pierwszy rzut oka problemów.

Rodzaj szkieletu domu

Większość architektów na etapie projektowania niestety nie myśli o tym, czy to, co sobie wyrysują łatwo będzie wdrożyć w życie na budowie. W domach ze słomy konstrukcje drewniane mogą wyglądać różnie. Słupy mogą być poza ścianami (wewnątrz lub zewnątrz), mogą być w samej ścianie – pojedyncze lub dwugałęziowe. Chcecie kompresować kostki w ścianie wyciągarką? Przyda się konstrukcja dwurzędowa. Pasami? Na etapie projektu trzeba pomyśleć, gdzie te pasy będzie można ulokować pod ścianą.

Najlepiej, jeśli wcześniej będziecie wiedzieć, jak zamierzacie budować (albo jeśli nie bawicie się w budowę samemu – jak zamierza budować wykonawca) i taką wiedzę przekazać architektowi. I przypominać mu, co jakiś czas. Nie ma co liczyć, że sam o to spyta. W końcu on ma swoje rozwiązanie, zrobi po swojemu, a potem klient niech się męczy i wymyśla. Klient, czyli Ty.

Lekka (i tania) konstrukcja drewniana

Konstrukcja drewniana jest niezwykle ważna – musi utrzymać cały dom. Ale naprawdę nie trzeba przesadzać z ilością drewna. Co z tego, że normy są już dość wyśrubowane, konstruktor – dla bezpieczeństwa – dorzuci jeszcze swoje 20–30% do obliczeń. Zaproponuje na przykład słupy dwugałęziowe, które ktoś przecież też musi wykonać i trzeba mu za to zapłacić, zamiast prostszych belek. Więcej materiału, więcej robocizny i koszty ponoszone przed inwestora rosną. Rozsądnie zaprojektowana konstrukcja drewniana to 30–40% mniej pieniędzy wydanych na zakup drewna. Jeśli szanujecie swój czas stracony na ich zarobienie, warto przypilnować tego elementu domu.

Chyba że akurat pieniądze nie stanowią problemu, a słupy dwugałęziowe nie utrudnią Wam pracy. Sprawdzają się może wtedy, gdy kostki już wstępnie są bardzo mocno skompresowane. Nie wiem, czy takie dostaniemy gdzieś w okolicy. Osobiście też nie jestem przekonana, czy przy tak solidnych balach nie przydałaby się pomiędzy nie jakaś zaprawa, by jednak nie tworzyć korytarzy powietrznych. Problemem może być też wypełnienie przestrzeni pomiędzy słupami. Doszliśmy do wniosku, że kostki wolimy kompresować na maksa w ścianie, wypełnić ją bardzo szczelnie, wtedy ona sobie jeszcze chwilę popracuje i sama się ułoży. W naszym przypadku słupy dwugałęziowe to nie jest jednak to. Ale – oczywiście – co kto woli.

Uwaga! Zwykle tak mocno w kostkę się nie wali, ale ta musiała być wepchnięta we względnie małą dziurę. Poszaleliśmy z kompresowaniem niżej, ale za to ściana jak dzwon!

Problematyczny balkon w słomianym domu

Architekci czasem nie wiedzą też, czy to, co wymyślą, sprawdzi się w praktyce. Nie uczestniczą w budowie, nie mieszkają w takich domach i nie wiedzą, co może być problemem. Jeden z większych problemów stanowi balkon. Projektant traktuje je klasycznie, tzn. legary go podtrzymujące włażą w ścianę. Nie jest to zbyt dobre rozwiązanie w przypadku ściany ze słomy. Gdy pada, drewno chłonie wodę i przekazuje ją kostkom. Lepiej nie myśleć, czym to się może skończyć po kilku latach…

Taki balkon musi być zaprojektowany inaczej. Drewno musi inaczej odprowadzać wodę, sam balkon może warto pomyśleć jako osobną konstrukcję, którą tylko dostawia się do domu, może trzeba zastosować jakąś dodatkową izolację itp. Jeszcze nie wybraliśmy dobrego rozwiązania tego problemu. Wciąż myślimy.

Za bardzo podniesione poddasze użytkowe

Innym newralgicznym miejscem może być ścianka kolankowa na piętrze. Dom raczej przez nią się nie zawali i nie zgnije (choć sama ścianka, jeśli będzie źle zaprojektowana, może się rozchodzić pod naciskiem dachu), ale zbyt wysoka może z czasem stać się irytująca dla mieszkańców. Gdy jej wysokość za bardzo przekroczy metr, niemal nikt bez stołka czy innego podnóżka (no, może oprócz mojego męża) nie sięgnie do klamki okna w dachu, by je otworzyć, nie mówiąc już o popatrzeniu sobie przez takie okno.

Solidna okienna rama

Jeszcze à propos okien… W przypadku tych normalnych, nie dachowych, belka pod oknem o szerokości takiej samej jak okno zdecydowania nie jest dobrym rozwiązaniem. Belka ta musi wchodzić pod boczne słupy okalające okno. Jeśli tak nie będzie, bardzo prawdopodobnie, że skompresowane pod otworem okiennym kostki słomy wypchną belkę do góry i na etapie stawiania ścian, trzeba będzie zmniejszać wielkość okna. A kto był kiedykolwiek w domu ze słomy, wie, że wielkość i umiejscowienie okien mają niebagatelne znaczenie w doświetleniu pomieszczeń otoczonych 50-centymetrową ścianą.

Niestety takie rzeczy się zdarzają, gdy architekt, teoretyk, nie współpracują z praktykiem – wykonawcą. Bywa też, że nie bierze pod uwagę inwestora i jego próśb. Zapomnienie o cokole, upominanie się o niego i przypominanie o kilku innych, omawianych wcześniej rzeczach, ustalanie lokalizacji czegoś, po czym odkrywanie, że na planie znalazło się to w zupełnie innym miejscu, w końcu zmiany projektu koncepcyjnego i wyglądu domu bez poinformowania o tym – to tematy na inną, chyba dość długą opowieść. Teraz chcę zaznaczyć jedno: architekt raczej nie będzie dbał o twoją kieszeń.

Warto już na etapie projektu pilnować również innych elementów budynku, np. izolacji dachu. Projektant zaproponuje jakieś rozwiązanie, może nawet od razu poleci zaprzyjaźnionego wykonawcę, który da zniżkę. Tylko co z tego, skoro można by zastosować sporo tańszy materiał o podobnych właściwościach izolacyjnych? A może nawet mogłyby to być skrawki polaru? Architekt niekoniecznie o tym powie.

Nie tylko warsztaty słomowania

Na szczęście są jeszcze inni ludzie, którzy chętnie dzielą się wiedzą. Nie zatrzymują jej dla siebie, wręcz przeciwnie – chcą, by przekazywać ją dalej. Wszystkim im – a w szczególności tym, których spotkaliśmy dotychczas na swojej drodze i których z pewnością jeszcze spotkamy – serdecznie dziękujemy.

A skoro już o wiedzy mowa: 26 maja 2016 roku u Olgi i Filipa w Nowinie rozpoczną się warsztaty tynkowania gliną. Jeśli macie ochotę, są jeszcze wolne miejsca!

 

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *