Tynkowanie gliną wnętrz we wrześniu to zły pomysł

Spróbowaliśmy tego raz. Tragedii nie było, ale sporo dodatkowej roboty już tak. Dlatego odradzamy tynkowanie gliną wnętrz późnym latem i jesienią.

Glinowanie jest dość proste, tynkować gliną może każdy – powtarzamy to jak mantrę. Pamiętać trzeba tylko o kilku zasadach kładzenia tynku z gliny kopanej, a także unikać podczas niego podstawowych błędów. Dziś chcielibyśmy zgłębić ten temat i opowiedzieć – ku przestrodze – o glinowaniu w konkretnym czasie i miejscu. Tynkowanie gliną pomieszczeń jest bowiem trochę bardziej skomplikowane, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.

Koniec lata i jesień to nie czas na tynkowanie gliną wnętrz

Choć lato zdaje się trwać i sprzyjać pracom budowlanym, i bardzo byłoby szkoda nie wykorzystać tego czasu, lepiej odpuścić sobie wtedy tynkowanie gliną pomieszczeń. W naturalnym domu ze słomy i gliny możemy tylko narobić sobie przez to kłopotów. Dlaczego?

We wrześniu i październiku jest już dość wilgotno. Wilgotność względna powietrza początkowo za dnia spada jeszcze czasem poniżej 60%, ale na bardzo krótko. W październiku rzadko schodzi poniżej 70%, a średnia miesięczna wynosi już powyżej 80%. Jednocześnie jest jeszcze dość ciepło – noce pod koniec kalendarzowego lata to zwykle około 10–15°C. Za dnia termometr najczęściej wskazuje powyżej 20°C, choć słońce nie pali już tak intensywnie.

W ostatnich latach pierwsze tygodnie październików niewiele ustępowały wrześniom, a i w drugiej połowie miesiąca nieraz trafiały się niemal letnie dni. O ile ludziom taka aura może się bardzo podobać, o tyle panujące w tych miesiącach warunki sprzyjają także… grzybom.

Skutki glinowania we wrześniu

Gdy pogoda nie sprzyja – powietrze stoi, a wilgotność powietrza jest wysoka, tynk gliniany długo schnie. Nierzadko zdarza się, że w ciągu tego tygodnia czy dwóch obsychania ze słomianej ściany wyrastać zaczynają kiełki, a obok wykwita biały meszek.

kiełki zboża na tynku glinianym

To jednak nie tragedia, z nimi łatwo sobie poradzić (jeśli chcesz wiedzieć jak, koniecznie zajrzyj do podlinkowanego wyżej artykułu). Gorzej, gdy tynk zaczyna pokrywać czarne kropki i niteczki, sama masa gliniana zaczyna brzydko pachnieć albo na ścianie wyrastają grzyby.

Dzieje się tak zazwyczaj właśnie, gdy tynkuje się w nieodpowiednim czasie (wrzesień, październik), a także w niewłaściwym miejscu – czyli we wnętrzach. Pomieszczeniom bowiem nie zawsze łatwo zapewnić właściwą wentylację, a tym samym prawidłowe schnięcie naturalnego tynku.

Przykład schnięcia glinianego tynku we wrześniu i październiku

Na samym początku września 2019 roku, mając do pomocy dodatkową parę rąk, zdecydowaliśmy się jeszcze trochę potynkować. Dobrym miejscem wydawały się ściany warsztatu. Z jednej strony drzwi można było zostawić otwarte na oścież, z drugiej brama garażowa nie została jeszcze w ogóle zamontowana. Na bocznej ścianie znalazły się ponadto niewielkie okna, które też wymuszały cyrkulację powietrza. „Wydawały się”, bo glina schnąć nie chciała i po jakimś czasie w narożniku i tuż nad podłogą zjawiło się to:

tynkowanie gliną wnętrz jesienią - możliwy skutek: grzyby

Grzyby zostały wyrwane, miejsce przesmarowane jeszcze raz gliną. W ruch też poszły wentylatory i osuszacz. Dzięki szybkiej reakcji sytuację udało się uratować. Lepiej byłoby oczywiście do niej nie dopuścić, no ale… Dobrze, że grzybnia nam się nie rozrosła na większej połaci. Ściana wyschła i od tamtego czasu nic się nie dzieje.

Glina lekka jesienią również nie

W pierwszym roku budowy została nam do postawienia jedna ścianka, 70 na 250 cm. Ponieważ zamykała nieogrzewane pomieszczenie (garaż), pod koniec sierpnia wymurowaliśmy ją z bloczków z gliny lekkiej.

murowanie ściany, glina lekka
Murowana ściana z gliny lekkiej. Same bloczki były suche, ale zaprawa…
zaprawa z gliny lekkiej i grzyby
Zbliżenie na spojenia bloczków z gliny lekkiej

Sezon na grzyby to po prostu zły czas na budowę domu z naturalnych materiałów, zwłaszcza z gliny i słomy, w której pełno jest zarodników. Jeśli tylko się da, warto prace planować inaczej.

Sierpień też za późno, a listopad za wcześnie na tynkowanie gliną wnętrz

Wilgotność powietrza, temperatura, gorsza wentylacja pomieszczeń wykluczają tynkowanie gliną wnętrz w polskim klimacie co najmniej we wrześniu i październiku. Niektórzy dodają jeszcze do tego zestawienia dwa miesiące: sierpień i listopad.

Moglibyśmy zamieścić tu wiele zdjęć, że ziarna w glinianym tynku potrafią kiełkować już w sierpniu. Już wtedy tynk dużo wolniej schnie, zwłaszcza tam, gdzie słońce nie operuje lub operuje przez krótki czas, a wiatr nie zawiewa. Łatwiej przekonać kogokolwiek do zarzucenia glinowania w listopadzie. Zwykle jest to miesiąc tak ponury i chłodny, że z zimną gliną prawie nikomu pracować się nie chce.

Najlepszy czas na tynkowanie gliną wnętrz to maj, czerwiec, lipiec. Jeśli mamy gdzie przygotować masę na tynki tak, by nie przemarznąć, budynek jest ogrzewany, a jego ściany oddychają, całkiem dobrze glinuje się także w grudniu i styczniu, co podejrzeć możecie na naszym Facebooku. Niepożądanych skutków w postaci kiełków, białego meszku, czarnej grzybni czy wręcz owocników nie zaobserwowaliśmy też podczas kładzenia glinianego tynku w marcu.

Dobra wiadomość o tynkowaniu na zewnątrz (z jednym „ale”)

Wszystko, o czym tu piszemy, tyczy się – jak głosi tytuł tego wpisu – tynków we wnętrzach. Jeśli zaś chodzi o glinę na zewnątrz, tynkując w sierpniu czy wrześniu, a nawet w pierwszej połowie października, aż tak bardzo nie ryzykujemy.

Owszem, kiełki zapewne się pojawią, tynk nałożony grubszą warstwą dłużej będzie schnął (nawet do trzech, czterech tygodni), a gdzieniegdzie dojrzeć będzie nawet można białe wykwity, ale to nic strasznego. Jak pisaliśmy już wcześniej w tekście o problemach ze schnięciem glinianego tynku, kiełki należy wyrwać, a biały meszek zetrzeć ze ściany, opcjonalnie – zasmarować dodatkowo gliną. Resztę zrobią jesienny wiatr owiewający ściany i czas.

Tynki gliniane na zewnątrz pod Siedmioma wierzbami

W pierwszym roku budowy tynkowaliśmy ściany zewnętrzne cały wrzesień i kilka pierwszych dni października. Konstrukcja drewniana powstała dużo później, niż powinna, i choć słomowanie poszło całkiem sprawnie, mieliśmy niezłe opóźnienie. A musieliśmy zdążyć z zabezpieczeniem słomy przed zimą.

Nie było źle. Trochę kiełków się pojawiło, lecz żadnej pleśni ani grzybów. Tynk wyschnął przed przymrozkami.

I tu dochodzimy do zapowiedzianego „ale”. Do kiedy można tynkować gliną? Póki temperatura w czasie tynkowania i jakiś czas po nim (tydzień, dwa) nie spada poniżej zera. Gdy woda w mokrym jeszcze tynku zamarznie, naruszy jego strukturę. Tynk będzie kruchy, popęka na drobniutkie części i łatwo może odpaść od ściany. Nie będzie stanowił jednolitej ochrony słomy i będzie trzeba położyć go na nowo lub przykryć kolejną warstwą.

Zatem tynkowanie gliną wnętrz we wrześniu już nie, na zewnątrz – jeszcze ujdzie. A na koniec związany z glinowaniem drobiazg, o którym podczas budowy naturalnego domu często się zapomina…

Tynkowanie gliną wnętrz czy na zewnątrz – co najpierw?

Dobrą praktyką jest oglinowanie w pierwszej kolejności ścian wewnątrz słomianego budynku. Brak warstwy gliny na zewnątrz zapewnia dodatkową wentylację przez kostki słomy. Dopiero po wyschnięciu tynku w środku powinno się ruszyć z tynkami na zewnątrz. Niestety ze względu na nasz klimat oraz czasochłonność budowy domu ze słomy i gliny nie zawsze taka kolejność prac jest możliwa.

Ciekawy artykuł? Polub Siedem wierzb na Facebooku lub dołącz do naszego newslettera. Dzięki temu nie przegapisz kolejnych przygód na budowie naturalnego domu.

Oznacz Trwały odnośnik.

4 komentarze

  1. Robicie kawał dobrej roboty nie tylko w swoim domu, ale też dzieląc się tymi ważnymi doświadczeniami! Pozdrawiam i powodzenia

  2. Witam,
    Przymierzam się do kupna gotowego tynku glinianego gruboziarnistego bez sieczki słomianej i tu nasuwa mi się pytanie, (mając na uwadze obecna porę roku) czy tu też Państwo odradzaliby tynkowanie i zaczekali do późnej wiosny i lata? Zaznaczam,że domek nie jest jeszcze ogrzewany – jest w stanie surowym zamkniętym, więc okres zimy raczej też odpada. Z góry dzięki za odpowiedź.Serdecznie pozdrawiam.

    • Dzień dobry,
      każde tynkowanie, niezależnie od rodzaju podłoża czy dodatków do tynku, to wprowadzanie sporej ilości wilgoci do wnętrz. Jeśli nie zostanie zapewniona odpowiednia wentylacja (i temperatura), mogą pojawić się kłopoty ze schnięciem tynku, a następnie z grzybami.

      Teoretycznie rozwiązaniem mogłoby być wstawienie wentylatorów i osuszaczy do pomieszczeń, jednak trzeba by wtedy zwrócić uwagę na sprawność tych drugich. Część z nich znacząco ją traci poniżej pewnej temperatury, co może być problemem w nieogrzewanym wnętrzu. Trochę zależy też od tego, czy tynk byłby kładziony partiami, czy jak najszybciej całość; czy pomieszczenie dałoby się jakoś dogrzewać…

      Jeśli ktoś bardzo chce tynkować o tej porze roku, musi to wszystko rozważyć. U siebie w nieogrzewanym pomieszczeniu z pewnością byśmy tego nie robili.

      Pozdrawiamy
      SW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.