Ogławianie drzew, czyli zła pielęgnacja zieleni

Popularnym w Polsce sposobem „pielęgnacji” drzew jest ich ogławianie. Dlaczego to raczej zabijanie niż pielęgnacja? Niewiedza to czy premedytacja?

Jakiś czas temu podpowiadaliśmy, jak dbać o stare drzewa. Tym razem opowiemy, jak tego nie robić. O czymś, co określa się czasem bardzo dobitnie mianem „polskiej szkoły niszczenia drzew”.

Pielęgnacja zieleni po polsku

Od kilku lat nasz kraj zdaje się toczyć jakaś choroba. Jakbyśmy zapomnieli, jak cenne są duże, stare drzewa i ile nam dają.

Drzewa wielu osobom zdają się tylko przeszkadzać i wycina się je na potęgę, między innymi wzdłuż dróg, linii kolejowych, a także na prywatnych posesjach. I często nie dotyczy to tylko wiekowych, chylących się ku upadkowi pni, które rzeczywiście mogą zagrażać ludziom, lecz także tych w pełni sił.

Być może znacie już historię dębu Karlika z Gogolina, a być może jedną z wielu innych opisywanych czasem na fejsbukowej grupie Chrońmy drzewa. Wycinki to jednak nie wszystko.

Zieleń, którą postanawiano zostawić, też nierzadko chce się okiełznać. Czasem robi się to bardzo drastycznymi metodami. Jedną z nich jest ogławianie.

ogławienie drzew wzdłuż drogi
Głowione bardzo często drzewa, część została już wycięta, bo obumarła wskutek tych zabiegów. Ich losy w „Dwutygodniku” opisała Urszula Zajączkowska

Co z ogławianiem jest nie tak?

Ogławianie drzew to nic złego – zdają się uważać liczni przedstawiciele miejskich, gminnych i powiatowych zarządów zieleni czy wydziałów środowiska. Twierdzą, że to po prostu ich pielęgnacja, konieczna przycinka.

Owszem, ustawa o ochronie przyrody dopuszcza przycinkę drzew. Ogławianie drzew to jednak zbyt daleko idącą ingerencja, polegająca na znacznym ograniczeniu korony. Nie bez przyczyny nazwa i efekty tego zabiegu kojarzą się z ucięciem głowy. Tymczasem, jak czytamy w internetowej Encyklopedii leśnej, „w praktyce konserwacji zieleni zorganizowanej nie powinien on mieć miejsca”. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta:

Ogławianie drzew to nie pielęgnacja, a śmierć

Nim przejdziemy do dokładnego omówienia tego twierdzenia, chcielibyśmy podzielić się pewną historią. Niestety bardzo możliwe, że z własnej okolicy znacie inną, podobną.

Jedna z wielu opowieści o ogłowionych drzewach

Kilka lat temu około dwudziestometrowe drzewa rosnące kilka metrów od wojewódzkiej trasy przechodzącej przez pobliskie powiatowe miasto skrócono o kilka metrów. Liczyły sobie dobrze ponad pół wieku. Poza pojedynczymi dębami, były jednymi z najstarszych w mieście. Żyły, dawały cień targowisku, umilały upalne dni klientom okolicznych punktów usługowych. Pewnego zimowego dnia tak po prostu je ogłowiono.

Główny konar skrócono dobrych kilka metrów, zostawiając kikut o kilkudziesięciocentymetrowej średnicy. Gdzieniegdzie pozostawiono dwa czy trzy grubsze konary, ale je też ciachnięto w miejscu, gdzie liczyły sobie jeszcze z 20–30 cm. Wszystkie mniejsze gałęzie usunięto… Mniej więcej w tym samym czasie podobnie uczyniono z mniejszymi drzewami, wzdłuż drogi do stacji kolejowej odchodzącej od wspomnianej trasy, tworzącymi przyjemną, dającą cień aleję.

Ogławianie drzew w polskim prawie

Artykuł 87a, ustęp 2 ustawy o ochronie przyrody stanowi jasno, że:

Prace w obrębie korony drzewa nie mogą prowadzić do usunięcia gałęzi w wymiarze przekraczającym 30% korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa.

Warto zauważyć, że korona drzewa zaczyna się dopiero w miejscu, gdzie konary zaczynają się rozgałęziać. Przepisy przewidują trzy wyjątki.

  1. Do tych 30% procent nie liczy się gałęzi obumarłych lub nadłamanych.
  2. Nie dotyczy do drzew, których kształt korony się formuje. Chodzi na przykład o drzewka owocowe, które przycina się w celu uzyskania lepszych plonów i ułatwienia zbiorów.
  3. Większe cięcia są możliwe, gdy konieczne jest przywrócenie statyki drzewa, a taki zabieg można wykonać tylko na podstawie dokumentacji, po uprzedniej analizie.

Jeśli usunie się gałęzie w wymiarze przekraczającym 30% korony, która – co warto podkreślić – rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa, mówimy o uszkodzeniu drzewa. Jeśli będzie to ponad 50% mowa jest już o zniszczeniu.

Opisywane drzewa rosnące niegdyś w naszym mieście powiatowym nie miały usuniętych jedynie suchych czy martwych gałęzi. Nie były to też rośliny, którym koronę kiedykolwiek wcześniej formowano i należało to czynić dalej. Ich statyka również nie była zachwiana. Zdecydowanie można było mówić o zniszczeniu drzew.

Ogławianie drzew według specjalistów

Przepisy dopuszczają usunięcie 30% korony, jednak Zbigniew Chachulski w Pielęgnowaniu i leczeniu drzew starszych zaleca to tylko w przypadku drzew dobrze znoszących cięcia. Pozostałe nie powinny mieć usuwane więcej niż 20% całej masy wegetacyjnej korony.

Zbyt radykalne cięcie koron drzew przyczynia się do:
a) zachwiania procesów fizjologicznych drzewa, co może przyczyniać się do jego obumarcia,
b) większego prawdopodobieństwa zainfekowania ran powstałych po cięciach,
c) niepotrzebnego uruchomienia przez drzewo procesu masowego rozwoju nowych pędów z pączków śpiących, tak zwanych reiteratów.
Zbigniew Chachulski, Pielęgnowanie i leczenie drzew starszych, s. 66

„Odrosną”, mówili o przycinanych u nas drzewach. „Na wiosnę wypuszczą pędy”. Rzeczywiście jedno czy dwa wytworzyły pojedyncze rachityczne gałązki. Próbowały jeszcze żyć. Szybko jednak uschły. Wielometrowe, grube pale przy głównej drodze straszyły rok czy dwa, po czym je usunięto. Niektóre młodsze poranione drzewa też już się poddały, inne powoli zmierzają tą samą drogą. Zarząd zieleni planował je w zeszłym roku wyciąć ze względu na ich zły stan. Stan, do którego sam wcześniej doprowadził nadmiernymi cięciami…

Ogławianie drzew, polegające na usunięciu więcej niż 30% korony wytworzonej w całym okresie drzewa (poza wspomnianymi wyżej wyjątkami, do których jeszcze w osobnym tekście wrócimy), nigdy nie powinno mieć miejsca.

Dlaczego zatem wciąż się drzewa głowi?

Powodów jest pewnie wiele. W przypadku każdego drzewa mogą być inne. Spróbujemy jednak wskazać kilka przyczyn tego karygodnego podejścia do zieleni.

Niezrozumienie, czym jest pielęgnacja drzew

Pielęgnacja zieleni to dbanie o rośliny. Usuwanie suchych gałęzi, kontrolowanie statyki drzewa, gdy jest potrzebne, wspomaganie go w rozwoju. Niektórym może wydawać się, że jeśli mocno przytną drzewo, to zmuszą je tym samym do intensywnego wzrostu.

Nie pojmują, że każde cięcie to dla drzewa rana. A gdy jest ich za dużo, roślina może sobie nie poradzić z ich zasklepieniem. Wskutek zredukowanej korony w procesie fotosyntezy nie wytworzy wystarczająco dużo substancji odżywczych, by się przetrwać.

Nadmierna, nieuzasadniona przycinka drzew to nie ich pielęgnacja, a wyrok śmierci, czasem tylko odsunięty o kilka lat.

Mylenie pnia z koroną

Przycinki drzew dokonywać może niemal każdy, kto zechce się tego podjąć. Nie trzeba mieć do tego żadnych uprawnień. Niejednokrotnie wydaje się, że osoba „pielęgnująca zieleń”, zatrudniona w odpowiednim wydziale, zwyczajnie nie zna prawa.

Przycięcie korony o 30%, na co pozwalają przepisy ustawy o ochronie przyrody, nie równa się bowiem skróceniu pnia o 30%. A efekty niektórych przycinek niestety wyglądają właśnie tak, jakby ktoś przyjechał i po prostu ciachnął wszystko na wysokości 2/3 drzewa.

Pomijanie wcześniejszych przycinek

W tym przypadku nie mamy może do czynienia z całkowitą nieznajomością prawa, lecz z pewnością z jego niezrozumieniem (lub nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem).

Jeśli było już kiedyś przycinane, to po kilku latach nie możemy znów ciąć blisko 1/3, a dużo mniej. Można przyciąć 30% korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa, łącznie podczas wszystkich przycinek.

Premedytacja

Niestety nie można wykluczyć i takiego scenariusza, w którym osoba dokonująca ogłowienia dobrze wie, co robi. Tnie dużo, 30% korony, a czasem więcej, licząc, że nikt tego nie zauważy ani nie zgłosi. Zdaje sobie sprawę, jakie będzie efekty. Drzewo za kilka lat umrze, trzeba będzie je usunąć. „Problem” w postaci opadających na trawnik czy miejsce parkingowe liści z głowy.

Co zrobić, gdy drzewo zostało ogłowione?

Nieważne już, z jakiego powodu, drzewa niestety wciąż bywają ogławiane. Jeśli zauważycie polską szkołę niszczenia drzew w natarciu, stosującą ogławianie drzew, reagujcie.

Można, na przykład, zażądać wszczęcia postępowania w sprawie zniszczenia drzew i nałożenia kary za zniszczenie. Wzór takiego wniosku znajduje się na stronie projektu Drzewa dla Zielonej Infrastruktury Europy. Życia drzewu to nie zwróci, ale może barbarzyńcy, zanim w przyszłości znów zabiorą się za „pielęgnację”, poważnie zastanowią się, czy ich na to stać.

Przydatny artykuł? Polub Siedem wierzb – dom ze słomy i gliny na Facebooku. Dzięki temu nie przegapisz następnych wpisów oraz ciekawostek, które publikujemy tylko tam.

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.