Przygotowanie masy na gliniano-słomiane bloczki

Krótka instrukcja, jak przygotować glinę lekką. Właśnie z niej zrobimy gliniano-słomiane bloczki.

Artykuł jest częścią większego bloku o naturalnych materiałach budowlanych. Jeśli interesują Cię glina lekka i budowa naturalnego domu z tego surowca krok po kroku, sprawdź przekrojowy tekst na ten temat, który znajdziesz pod powyższym linkiem.

Jak pisaliśmy wcześniej, z gliny lekkiej robimy cegiełki o wymiarach 25 × 25 × 50 cm oraz 12 × 12 × 25 cm. Poniższy przepis można wykorzystać także do przygotowania masy bezpośrednio ubijanej w ścianach – pakowanej w szalunek. Poprzednio opisaliśmy również materiały potrzebne do przygotowania gliny lekkiej – glinę, słomę i wodę oraz narzędzia i miejsce pracy. Wreszcie przechodzimy do dzieła!

Namoczenie gliny

Glina w ciepłe dni szybko schnie. Aby łatwiej było ją rozrabiać, wieczorem dzień wcześniej warto wrzucić ją do wiaderek lub starej wanny i zalać wodą. Rozmieszanie gliny kolejnego dnia zajmie o wiele mniej czasu. Oczywiście glina w wodzie może poleżeć więcej niż jeden dzień, nic się jej nie stanie.

glina na glinano-słomiane bloczki

Praca ze słomą

Słomę natomiast najlepiej skropić wodą tuż przed wyrabianiem masy. Z kostki zdejmujemy sznurki (lub je rozcinamy) i rozrzucamy słomę. Warto robić to stopniowo – tak, jak kostka się sama rozpada.

słoma na gliniano-słomiane bloczki

Niestety idealne bryły bez siana może być trudno znaleźć. Rozwalając „naleśniki”, wyłapujemy większe kępki suchej trawy. Nie powinna dostać się do cegiełek. Szlag trafia, gdy jest jej zbyt dużo. Oczywiście rolnicy zawsze będą mówić, że siana w kostce nie ma lub że jest go mało. Nie zawsze da się sprawdzić, czy kłamie, gdy w stodole pokazuje dziesięć kostek, a sprzedaje nam sto, dwieście, trzysta… Jak zminimalizować to ryzyko, napiszemy więcej w zapowiedzianym już poście o wyborze idealnej kostki słomy. Generalnie: siano jest dla koni, domy budujemy ze słomy.

Po rozbiorze kostkę „chrzcimy” lub – jak kto woli – chlapiemy wodą niczym siewca rzucający ziarno. Moczymy słomę, by łatwiej połączyła się z zaprawą glinianą i nie wchłonęła z niej za dużo wody.

Nie tniemy słomy. Nie ma to najmniejszego sensu, jeśli chcemy zachować jej właściwości termoizolacyjne. Jeśli źdźbła mają być tylko zbrojeniem, sprawiać, by sucha glina nie pękała, oczywiście można wykorzystać sieczkę. Nam jednak nie o to chodzi.

Słoma zatrzymuje ciepło w domu (w naszym przypadku – w garażu), glina spaja i zabezpiecza słomę przed wilgocią i pleśnią.

Po zmoczeniu słomy (albo równolegle z tą czynnością, jeśli jest więcej rąk do pracy) rozrabiamy glinę z wodą. Lepiej niż betoniarka radzi sobie zwykła końcówka mieszadła zamontowana na wiertarce oraz 65-litrowa okrągła kastra. Uwaga – gdy mieszadło kręci się w jedną stronę mniej chlapie, w drugą rozprysków jest więcej (sorry, na razie brak zdjęcia zachlapanego M.), ale wtedy lepiej rozdrabnia glinę. Betoniarka jednak też na coś się przydaje – zaprawa, choćby częściowo, przygotowuje się sama, a my możemy zająć się w tym czasie czymś innym.

Przygotowanie glinianej masy i deptanie

Glinę najlepiej rozrabiać stopniowo: po jej rozmoczeniu w pojemniku pozostawić dużo gliny z małą ilością wody. Łatwiej będzie wymieszać te dwa składniki. Zaprawa będzie gęstsza niż pożądana, więc przed końcem mieszania po prostu dolewamy wody. Sprawdzamy stożkiem, czy zaprawa jest dobra.

Tak przygotowaną masę wylewamy na skropioną wcześniej, rozłożoną w korytku słomę. Stosujemy zasadę jak najwięcej słomy, jak najmniej gliny. W praktyce wygląda to tak: zaprawę wlewamy stopniowo, nigdy nie całą na raz. Słomę udeptujemy w kaloszach lub boso, aż każde źdźbło będzie w glinie. Gdy spod stóp wypływa nam glina, dorzucamy słomy. Gdy nic takiego się nie dzieje i wciąż widzimy złoty kolor, dolewamy masy.

Choć nie mamy szerokich korytek, jeszcze nigdy nie udało nam się wyrobić 25 cm wszystkich trzech jednego dnia. Może na wiosnę…

Po wydeptaniu korytka przykrywamy je folią – aby masa nie schła i aby się zakisiła. Powinna poleżeć kilka dni, do tygodnia. Jeśli pogoda sprzyja gotowa jest już nawet po dwóch dniach.

Masą wypełniamy zarówno formy na duże gliniano-słomiane bloczki, jak i małe cegiełki. Ale o formowaniu ich już następnym razem.

Doczytałaś(-eś) artykuł do końca – dziękujemy za poświęcony czas! Jeśli znalazłaś(-eś) w nim coś wartościowego albo ciekawego, polub lub obserwuj nas na Facebooku. Dzięki temu nie przegapisz następnych fajnych (mamy nadzieję) wpisów oraz ciekawostek, które publikujemy tylko tam.

Dużo gliniano-słomianej masy powstanie podczas warsztatów z gliny lekkiej 15–17 czerwca 2017 roku podczas warsztatów z gliny lekkiej. Więcej informacji pod kliknięciu w powyższy link. Zapraszamy!

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *