Deszczówka nadaje się do prania – wykazali polscy naukowcy

Woda deszczowa sprawdzi się w pralce – informują naukowcy na łamach pisma „Water”.  Deszczówkę przeanalizowali pod kątem właściwości i zanieczyszczeń.

Wodę deszczową zatrzymujemy w krajobrazie w stawie retencyjnym lub z pomocą ogrodu deszczowego. Zbieramy w zbiornikach do podlewania roślin i mycia samochodu, rzadziej do spłukiwania toalety. W związku ze zmianami klimatu gromadzenie deszczówki staje się coraz ważniejsze w sensownym gospodarowaniu wodą pitną i użytkową.

W ramach poszukiwań kolejnych oszczędności cennej – i coraz droższej – wody pitnej naukowcy z Politechniki Białostockiej, we współpracy z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz Politechniką Wrocławską, zaczęli zastanawiać się, czy deszczówka nadaje się też do prania. Wyniki przeprowadzonych badań wskazują, że takie jej wykorzystanie jest jak najbardziej możliwe.

pralka frania czeka, kiedy pojawi się deszczówka do prania
Zdjęcie ilustracyjne, bo deszczówkę można wykorzystywać do prania nie tylko we frani, lecz także we współczesnych, nowoczesnych urządzeniach

Deszczówka do prania pod lupą

Co tak właściwie badali naukowcy? Aby wodę deszczową wykorzystać można było w pralce, ważne są trzy rzeczy:

  1. Musi jej być odpowiednia ilość (czyli zbiornik powinien mieć właściwy rozmiar).
  2. Powinna mieć odpowiednią jakość, właściwości fizykochemiczne i spełniać mikrobiologiczne standardy.
  3. Pranie w niej musi zadowalać użytkowników. To znaczy ubrania po wyjęciu z pralki muszą być czyste, a nie wyglądać jedynie jak pomoczone w wodzie.

Grupa naukowców nie badała subiektywnych odczuć użytkowników po praniu. Badacze po zainstalowaniu 50 cm pod ziemią na przedmieściach Białegostoku standardowego zbiornika z polietylenu o pojemności 1,7 m3 przyglądali się jakości deszczówki. Porównywali jej właściwości do standardów, które powinna spełniać kranówka.

Analizy jakości zgromadzonej wody deszczowej przeprowadzane były co 10 dni, łącznie cztery razy w październiku i listopadzie 2017 roku. Sprawdzano jej właściwości fizykochemiczne i mikrobiologiczne, kolor, pH, mętność, zawartość metali ciężkich i innych związków chemicznych oraz to, czy rozwijają się w niej bakterie.

Zanieczyszczenia deszczówki nie wykluczają jej zastosowania w domu

Jakość wody deszczowej zależy od ilości zanieczyszczeń, które zbierze ona z atmosfery, wymywanych z powierzchni, z której się ją gromadzi (dach, taras) oraz od zabrudzeń samego zbiornika.

Płyn badany w Białymstoku zawierał różne zanieczyszczania. Nie była to woda zdatna do picia, jednak ich ilość była na tyle mała, że nadal nadawała się do wykorzystania w domu. Deszczówka do prania nie musi bowiem mieć takiej jakości jak kranówka. Ubrania nie wymagają wody pitnej, a po prostu wody czystej, bezpiecznej i gwarantującej skuteczne usunięcie brudu z materiału.

Warto dodać, że woda z czasem, w ciągu tego miesiąca zmieniała swoje właściwości fizykochemiczne i mikrobiologiczne, ale wciąż spełniała normy. Zamknięte zbiorniki zmniejszają ryzyko jej zanieczyszczania.

Z dokładnymi wynikami zapoznać się możecie dzięki artykułowi The Quality of Stored Rainwater for Washing Purposes opublikowanemu w czasopiśmie „Water”, a dostępnemu za darmo na stronie MDPI. Poniżej przedstawiamy kilka najciekawszych wniosków płynących z tych badań.

Deszczówka do prania jest OK

Woda deszczowa nadaje się nie tylko do prania ręcznego, lecz także do prania w pralce. Jej jakość, skład, pH, miękkość i inne parametry zdecydowanie na to pozwalają.

Dlaczego warto rozważyć wykorzystanie wody deszczowej w pralce?

Zalet gromadzenia wody opadowej jest sporo.

Dzięki użyciu deszczówki możemy zredukować zużycie wody z kranu w domu aż o 55%! Tylko dzięki wykorzystaniu jej do prania – o 15%. Spłukując nią toaletę, zaoszczędzimy 32%, a podlewając ogródek – 8%.

Mniejsze zużycie wody wodociągowej to oczywiście też niższe rachunki. W Polsce woda jest wciąż jeszcze względnie tania. Jednak wiele wskazuje na to, że nie zawsze tak będzie. Na Zachodzie – w Austrii, Szwajcarii, Belgii, Danii czy Szwecji – zainteresowano się poważnie deszczówką właśnie wtedy, gdy ceny wody pitnej znacząco wzrosły.

Kolejną zaletą wykorzystywania deszczówki do prania jest jej miękkość. Kamień nie osadza się w pralkach tak szybko jak w przypadku twardszej wody, dzięki czemu maszyna może służyć nam dłużej. Zmniejsza się też zużycie piorących detergentów.

Problemy z deszczówką w pralce

Aby korzystać z wody deszczowej do prania potrzebny jest nie tylko duży, najlepiej zamknięty zbiornik. Nie obejdzie się też bez pompy i rury do transportu wody do pralki. To oczywiście pewien wydatek, ale większy problem może stanowić poprowadzenie tej rury (a najlepiej i ukrycie tej infrastruktury) w istniejącym domu.

Sam zbiornik również może sprawiać kłopot. Nie wszystkim podoba się wizja dużego plastikowego pojemnika stojącego na posesji. Gdy nie można go ukryć za jakąś roślinnością, można zakopać go w ziemi. Jednak to też są koszty, a w wypadku konieczności wykorzystania ciężkiego sprzętu może nie obyć się bez zniszczenia kawałku ogródka.

Niemniej ograniczanie zużycia wody pitnej do celów innych niż spożywcze jest ważne. Zapotrzebowanie na nią wzrasta, bo zwiększa się liczba ludzi. Postępuje urbanizacja, a także zanieczyszczenie i nadmierna eksploatacja źródeł wody. Aby zapewnić wszystkim wodę pitną, trzeba redukować jej zużycie przy innych czynnościach. Warto rozważyć gromadzenie i wykorzystanie wody deszczowej, także w pralce.

Ciekawy artykuł? Polub Siedem wierzb na Facebooku lub dołącz do naszego newslettera. Dzięki temu na pewno nie przegapisz ważnych tekstów.

Oznacz Trwały odnośnik.

4 komentarze

  1. Idea jest super, ale pralka wymaga wody pod ciśnieniem, czyli niezbędny jest hydrofor, najtańszy to jakieś 400zł. Zbiornik 1000L czysty z allegro ze 300, kilkaset złotych na akcesoria – rury do pralki, zabudowanie hydroforu, itp, powiedzmy że 1000zł to budżet minimum żeby to faktycznie działało. Pominam prąd do hydroforu, czyszczenie filtrów i opróżnianie instalacji na zimę (chyba że będzie podziemna?)
    Cena wody z wodociągu to 4zł/m^3, pralka zużywa ok 40 litrów na pranie. W normie rocznego zużycia jest 220 prań, czyli ok 9 m^3, czyli 36zł rocznie oszczędności dałaby taka instalacja…

    • Bardzo dobre wyliczenia, wszystko się zgadza. Taka instalacja to są koszty. W dbaniu o środowisku jednak nie chodzi tylko o oszczędność w naszych portfelach. W tym przypadku to głównie oszczędność wody pitnej – dla innych ludzi, zwierząt i roślin. Są miejsca, gdzie tej wody zaczyna brakować, także w Polsce, więc warto o deszczówce ciepło myśleć.

      A może nawet taka instalacja, tak na przyszłość, powinna być obowiązkowa w nowo wznoszonych budynkach – czy to jedno-, czy wielorodzinnych? Jej koszty wtedy nie byłyby już tak odczuwalne.

  2. Moim zdaniem dla nowych budynków powinno obowiązywać obligatoryjne montowanie systemów pozyskania i wykorzystania deszczówki. Jednak wydatek jest dużo większy niż zwykły zbiornik 1000 litrów i jakaś pompa zanurzeniowa do podlewania małego ogródka. Jeśli chcemy aby instalacja działała poprawnie dla domu jednorodzinnego przy wykorzystaniu deszczówki do prania, spłukiwania wc, mycia na zewnątrz i podlewania powiedzmy ogrodu 400 metrów kwadratowych koszt wzrośnie dość znacznie. Jestem na etapie wyboru wszystkich składowych i narazie sprawa ma sie następująco:
    1. Zbiornik ok. 8.000 litrów – koszt ok. 9000-12000 zł w zależności od oferty
    2. Centrala deszczowa z hydroforem, automatycznie przełącza na wodę wodociągową gdy zabraknie deszczówki, podaje wodę do domu i ogrodu – koszt 5000 -6000 zł. Można też założyć pompę z hydroforem elektronicznym za ok 1500 zł, ale trzeba sie liczyć z brakiem wody w zbiorniku i ręcznym przełączaniem i kontrolą poziomu wody w zbiorniku.
    3. System rur wraz ze studzienkami przelewowymi z sitami od rynny do zbiornika – ok 2000 zł ( ok 70mb rur SN4 zależnie od potrzeb)
    4. System drenażowy dla przelewu zbiornika deszczowego – ok 1000-2000 zł w zależności od przepuszczalności podłoża
    5. Wykonanie wykopów pod zbiorniki, rury, drenaż i inne prace instalatorskie – od 500 do 4000 zł w zależności od zakresu prac lub własnego nakładu pracy.

    Także widzicie, że wydatek to nie mały bo powiedzmy najuboższa wersja w odpowiednich warunkach to 12000 zł. Górna minimalna granica powiedzmy 20000 zł i więcej.

    • Czy te koszty nie są jednak trochę przeszacowane? Oczywiście zależy od tego, czego się chce i ile wymaga – i wierzymy, że można sobie sprawić taką instalację za 20 tys. zł, ale… Zbiornik o pojemności 8 m3 kilka lat temu z montażem to był koszt rzędu 3 tys. zł. Nawet jeśli teraz to 4–5 tys. zł, to wciąż daleko tej kwocie do wspomnianych 8–12 tys. zł. (Poza tym warto się zastanowić, czy 8 m3 na deszczówkę do wykorzystania w domu jednorodzinnym to nie za dużo? My takiej wielkości szamba nie napełniamy przez ponad pół roku).

      Dalej: nie potrzeba nie wiadomo jakiej pompy do przepompowania wody rurą o średnicy 18 mm, a już z pewnością nie wszyscy potrzebują od razu całej centrali deszczowej (jeśli ktoś chce i go na nią stać, w porządku, niech korzysta).

      System drenażowy też nie musi to być kosztem, wystarczy prostsze rozwiązanie: zamontowanie na rurze spustowej odpływu wody, wykorzystywanego, gdy zbiornik jest napełniony. Nadmiar wody odprowadzany jest wtedy tradycyjnie. To tzw. zbieracz deszczówki, kosztuje od kilkudziesięciu złotych.

      Ponadto nie trzeba od razu gromadzić w tym samym podziemnym zbiorniku też deszczówki do podlewania ogrodu. Prościej zbierać wodę z którejś połaci dachu do innego zbiornika, najlepiej naziemnego. Może to być zwykła beczka ustawiona pod rurą spustową.

      Podsumowując: naprawdę da się taniej niż 12–20 tys. zł 🙂 Dużo zależy od tego, czego się wymaga, co się wymyśli i jak to zaprojektuje względem własnych potrzeb. Niestety jeśli rozwiązania wykorzystujące deszczówkę przedstawiane będą jako drogie, nie ma co oczekiwać, że staną się powszechne (a tym bardziej nikt nie uczyni ich obligatoryjnymi, taki nakaz byłby martwy, bo zwykłych ludzi po prostu nie byłoby na to stać). Proponowanie drogich rozwiązań to nie jest bynajmniej nasza filozofia.

      To trochę jak ze szklarnią do ogrodu: można kupić jakąś za 3 tys. zł, można ją zrobić własnym kosztem, ze starych okien, dzięki pomysłowi i planowi, za 500 zł. Albo drewnianymi drzwiami garażowymi: wydać na gotowy produkt i montaż 7 tys. zł albo stworzyć coś sensownego za niecałe 2 tys. zł.

      Pozdrawiamy i życzymy powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.