Nie buduj się na wsi – to nie jest rozwiązanie dla klimatu

Ucieczka na wieś to zdrowsze, naturalniejsze życie? Mieszkanie na wsi niekoniecznie jest bardziej przyjazne środowisku i klimatowi. Dlaczego i co zrobić, by takie było?

Życie na wsi toczy się zwykle bliżej natury niż w mieście. Jednak nie oznacza to, że jest od razu lepsze – w kontekście tego, jak na tę naturę wpływamy. I raczej nie wtedy, gdy wziąć pod uwagę najważniejsze wyzwanie naszych czasów: kryzys klimatyczny.

Sabrina Zwick, Pablo Muñoz i Alisher Mirzabaev z United Nations University w Tokio przyjrzeli się ośmiu tysiącom austriackich gospodarstw domowych. Wnioski przedstawili m.in. w czasopiśmie „Journal of Cleaner Production” oraz na łamach The Conversation, w artykule Suburban living the worst for carbon emissions – new research. Jak się ma mieszkanie na wsi do mieszkania na przedmieściach i w mieście?

dom, mieszkanie na wsi, polna droga, łąka

Miasto, przedmieścia, wieś – gdzie lepiej się mieszka dla klimatu?

Badacze wyróżnili trzy grupy gospodarstw domowych: miejskie, podmiejskie i wiejskie. Okazało się, że miastowi cechują się najmniejszym śladem węglowym, ci z przedmieść – większym o 8%. Mieszkańcy wsi plasują się dokładnie po środku, 4% nad mieszczanami.

Mieszkańcy miast cechują się co prawda wyższymi niebezpośrednimi emisjami dwutlenku węgla, wynikającymi między innymi z zakupu przetworzonych produktów, lecz ich emisje związane z transportem, ogrzewaniem domów i gotowaniem są niższe. W związku z tym ogólnie wypadają lepiej.

Dlaczego mieszkańcy miast mają mniejszy ślad węglowy

Przypatrzmy się tym bliżej tym trzem mniejszym źródłom emisji. Czy miastowi częściej jedzą na mieście lub spożywają więcej gotowych dań i dlatego mniej gotują? Bardzo prawdopodobne. Autorzy w omówieniach, nie ujawniają, czy do ich śladu węglowego doliczono koszty klimatyczne produkcji żywności, ich opakowań i transportu.

Ogrzewanie gęstej zabudowy również często jest efektywniejsze i związku z tym generuje mniej emisji na gospodarstwo domowe niż pojedynczego, wolnostojącego budynku. Dom na wsi czy na przedmieściach statystycznie ma też większą powierzchnię niż mieszkanie na terenie bardziej zurbanizowanym, więc potrzeba więcej energii, by je ogrzać. A niestety nierzadko ogrzewany jest też bardziej emisyjnymi paliwami stałymi.

I wreszcie ostatni czynnik zwiększający emisję na głowę mieszkańców domów na wsi i na przedmieściach – transport. Zwykle potrzebują oni samochodów, by gdziekolwiek dotrzeć i realizować swoje potrzeby. Samochodów wciąż w większości na paliwa kopalne.

Zatem mieszkanie w mieście to przyszłość?

Mieszkańcy miasta przyczyniają się do mniejszych emisji, obliczanych na osobę, dzięki gęstości zabudowy, dostępności w pobliżu usług i rozbudowanemu publicznemu transportowi. Wyniki uzyskane w Wiedniu potwierdzają inne badania, m.in. z Wielkiej Brytanii czy Finlandii. Autorzy podkreślają jednak, że nie wszędzie na świecie tak jest.

W mniej rozwiniętych krajach proces urbanizacji przyczynia się do zwiększenia emisji. Tam przeprowadzka do miasta prowadzi zwykle do zwiększenia swojego dochodu, a to z kolei do większej emisji skutkującej też większymi emisjami.

Nie oznacza to zniechęcania do urbanizacji (którego to trendu i tak raczej nie da się zatrzymać). Trzeba zwrócić jednak zwrócić uwagę, jak ten proces przebiega, na przykład na to, czy miasta niepotrzebnie się nie rozlewają. A przede wszystkim zadbać o już istniejące przedmieścia i wsie.

Jak poprawić życie na przedmieściach (a także mieszkanie na wsi)?

Wskazówki dotyczą obrzeży miast i przedmieść, ale wiele z nich można zastosować również na wsiach, by zmniejszyć ślad węglowy obu. Sposobów na zmniejszenie jest wiele: dobry publiczny transport i ścieżki rowerowe, małe odległości do najważniejszych usług czy efektywne, energooszczędne budynki z jak najmniej emisyjnymi systemami ogrzewania i chłodzenia. Problemem jest ich upowszechnienie i termomodernizacja istniejących, która na biedniejszych terenach przebiega dużo wolniej.

Dlaczego my nie mieszkamy w mieście

Zatytułowaliśmy ten tekst Nie buduj się na wsi – dosyć przewrotnie, skoro sami to zrobiliśmy. Dlaczego?

Przyjazny klimatowi dom, naturalnych materiałów i w bardziej standardowych technologiach, może powstać wszędzie. Jednak nie mniej ważny jest tutaj styl życia. Największy wydatek energetyczny – poza ogrzaniem domu zimą i chłodzeniem latem – stanowią dojazdy. Nie robimy tego często, ale w tym miejscu, aby przybliżyć nasz styl życia, musimy opowiedzieć trochę więcej o sobie.

Ja pracuję w domu i w związku z pracą wychodzę z domu rzadziej niż raz na rok. Marek do pracy jeździ zdecydowanie częściej, ale też nie codziennie. Czasem jest to trzy razy w tygodniu, czasem raz na dwa tygodnie, ale gdziekolwiek by mieszkał, i tak nie mógłby zdać się na transport publiczny. Po pierwsze w jego pracy wymagane są kilogramy sprzętu. Po drugie za każdym razem pracuje gdzie indziej, najczęściej w miejscach, do których nie dotrze się w sensownym czasie komunikacją. No, chyba że wychodziłby do pracy dzień wcześniej… Mieszkanie na wsi, na przedmieściach czy w mieście – nie mają w jego wypadku najmniejszego znaczenia.

Poza sprawami zawodowymi mało wychodzimy z domu – wolno, bo wolno, ale głównie budujemy. Większość rzeczy załatwiamy w oddalonym o kilka kilometrów miasteczku, zwykle po drodze lub razem z innymi sprawunkami. Do większego miasta, oddalonego o 25 km jeździmy raz w porywach na miesiąc, częściej raz na dwa, trzy miesiące. Nie mamy zbyt wysokich wymagań i mieszkanie na wsi do nas pasuje.

To oczywiście jeszcze nie wszystko. Sprawdźcie, jak poza tym na wsi zmniejszamy swój negatywny wpływ na środowisko i klimat.

Mieszkanie w mieście, na wsi czy na przedmieściach – wyboru dokonaj świadomie

Nie mówimy zatem „nie” budowaniu domów na wsi. Jednak jeśli rzeczywiście zależy nam na ochronie klimatu i środowiska, pewną hipokryzją będzie codzienne dojeżdżanie ze wsi do pracy samochodem kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów. Już nie mówiąc, jak destrukcyjny wpływ może mieć to na komfort życia i relacje z bliskimi, o czym pisze m.in. Charles Montgomery w Mieście szczęśliwym.

Ślad węglowy zwiększa także złe planowanie zakupów, jeżdżenie do sklepu po drobiazgi każdego dnia, zamiast zrobienia jednych dużych sprawunków rzadziej. I chęć do częstego korzystania z tego, co oferuje miasto. Oferuje dużo: kina, teatry, restauracje, puby, koncerty, spotkania, festiwale, inne wydarzenia kulturalne i sportowe. Ale wybaczcie, nie da się mieszkać na wsi i korzystać z tylu rozrywek, co w mieście, i tak często, jak tam. Nie, jeśli nie dba się tylko o swoje przyjemności, jeśli chce się dbać o ten świat. Zanim zdecydujecie się na mieszkanie na wsi lub na przedmieściach, warto dobrze poznać swoje potrzeby.

Ciekawy artykuł? Polub Siedem wierzb na Facebooku lub dołącz do naszego newslettera. Dzięki temu nie przegapisz następnych wartościowych materiałów.

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.