Centrum dowodzenia przybyło na miejsce [FOTO]

Ktoś musi rządzić na budowie. Musi mieć też skąd sprawować władzę. Przedstawiamy Wam sztab.

Kupiliśmy sobie wojskową zabudowę ze Stara 660. A co! Dużo piękniejsze i zgrabniejsze to niż kontenery morskie, z tirów czy budowlane. No i tańsze. Oto nasze nowe centrum dowodzenia światem… budową:

Trochę przygód z nim mieliśmy. Pierwszy wojskowy przewoźny barak wypatrzyliśmy bliżej, pod Mińskiem Mazowieckim. Na początku maja pojechaliśmy mu się przyjrzeć. Pan próbował nas namówić na droższe, tradycyjne kontenery (co my byśmy z nimi po budowie zrobili?), zastanawialiśmy się jeszcze nad innymi rozwiązaniami, a w tym czasie zabudowę ktoś nam sprzątnął sprzed nosa.

Znaleźliśmy inną, 300 zł tańszą, jakieś 70 km od nas. Problemem okazał się transport. Sprzedawca wpierw rzucił 2–3 zł za km, a potem policzył sobie… 900 zł. Zaczęliśmy organizować transport samemu. Ktoś zażyczył sobie jeszcze 200 zł więcej, a że nie lubimy tych, którym się w głowach poprzewracało i za dokładnie to samo, bez różnicy jakości w usłudze życzą sobie 50% więcej niż inni, wybraliśmy pana z okolicy, który wziął 700 zł.

Poszczęściło się. Panowie co prawda trochę się spóźnili, ale nie kręcili nosami, że trzeba pokonać trawę i wjechać na działkę, i z uśmiechem zrobili swoje.

 

 

Nawet sztab wiedział, jak się ustawić, i sam obrócił się tak, jak zaplanowaliśmy.

Sztab wylądował na ośmiu betonowych bloczkach (za 16,5 zł w postaci ciasta) i wreszcie, jako że nie mieliśmy czasu jechać 150 km w tę i we w tę, by zobaczyć wcześniej, co kupujemy, rozpoczęliśmy inspekcję.

A w środku prawdziwe skarby: lusterko, kamizelki, anteny, klucze…

na budowie

… i centrum dowodzenia wszystkim.

Więcej Wam nie zdradzimy. Może odkryją ją ci, którzy zechcą nam pomóc w renowacji naszego nowego nabytku.

Na dobre wyszła zamiana radzieckiej zabudowy ziła na polskie części stara. Z Mińska nie mieliśmy możliwości transportu samochodem ciężarowym z dźwigiem hydraulicznym. Kierowca po prostu zsunąłby ją na miejsce. Niekoniecznie dokładnie tak, jak chcieliśmy. A tak sztab wylądował na betonowych bloczkach. Spełniliśmy warunek lokalności (w granicach 100 km) i, ponadto, zyskaliśmy fajne graty ze środka. Cieszymy się jak dzieci!

 

Oznacz Trwały odnośnik.

3 komentarze

  1. Pozdrawiamy:). My też mamy centrum dowodzenia (naszą działką), czyli Sarnę II :). Niestety bez bonusów, ale daje rady.

  2. Miałem dzisiaj gościa hds-em żeby zabrać taką budę na swoją działkę… nie dał rady jej podnieść :/ Do ilu ton był ten Wasz hds ?

    • Urszula Drabinska

      Prawdę mówiąc, to już nie pamiętamy. To był trzyosiowy MAN 26.403, z czterema podparciami. HDS, jak widać na jednym zdjęciu, z tyłu, sterowany nie z kabiny. Gdy umawialiśmy samochód, mówiliśmy, o czego przewiezienie chodzi. Pan stwierdził, że da radę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *