Bloczki słomiano-gliniane i słoma zimą

Domu ze słomy i gliny metodą gospodarczą raczej nie zbuduje się w rok. Przygotowane latem jednego roku słomiano-gliniane cegiełki trzeba jakoś przezimować…

Artykuł jest częścią większego bloku o naturalnych materiałach budowlanych. Jeśli interesują Cię glina lekka i budowa naturalnego domu z tego surowca krok po kroku, sprawdź przekrojowy tekst na ten temat, który znajdziesz pod powyższym linkiem.

Zabawę ze słomą i gliną w tym roku zakończyliśmy we wrześniu. Pogoda do połowy ostatniego letniego miesiąca nas rozpieszczała i można było jeszcze trochę popracować: powyrabiać masę i popakować ją do form. Później trzeba było się zatrzymać – zanim nadeszły jesienne deszcze, cegiełki musiały jeszcze choć trochę obeschnąć.

Dawno temu obiecaliśmy, że opowiemy, co dalej z tymi naturalnymi bloczkami – ale wiecie jak to jest… Cegiełki zabezpieczyliśmy, lecz nie było czasu o tym napisać. Na początku października mocno wiało (jeśli chodzi o schnięcie – było cudownie; wiatr jest lepszy niż słońce!), wyrwało nam wrota naszej jaśniejącej sławojki i trzeba było je na nowo zamontować. Wcześniej, w trakcie tego, i potem praca, życie itp., itd.

Na szczęście chyba nikt z Was, drodzy czytelnicy, nie buduje w tym roku tą technologią, więc pilnie nie domagał się rad. Dzielimy się nimi z lekkim opóźnieniem, z nadzieją, że przydadzą się następnym pokoleniom naturalnych budowniczych. (A my, przy okazji, tym tłumaczeniem możemy przypomnieć Wam o starszych wpisach – gdybyście je przypadkiem przegapili ;))

Zimowanie słomiano-glinianych cegiełek

Bloczki powinny przeschnąć co najmniej na kilka centymetrów w głąb, zanim nadejdą słoty. Ostatnie miesiące roku są w naszym klimacie szare i deszczowe, więc cegiełki trzeba wcześniej dobrze zabezpieczyć – wtedy spokojnie przetrwają jesień i zimę na świeżym powietrzu.

Zaczynamy od podstaw: choć wiemy, że niektórzy tego próbują, lepiej nie składować bloczków bezpośrednio na gruncie. Wilgoć potrafi mocno ciągnąć od ziemi, przyda się zatem trochę drewnianych palet. U nas bywa czasem wyjątkowo mokro, więc dla bezpieczeństwa wszystko trzymamy na dwóch ułożonych na sobie paletach.

Z bloczków układamy wieże: dwa u podstawy, potem kolejne dwa prostopadle do nich znów i kolejne – w sumie pięć lub sześć warstw. Pilnujemy, by pomiędzy wszystkimi cegiełkami pozostawało kilka centymetrów przerwy. Wentylacja jest bardzo ważna!

Naszą konstrukcję, którą podziwiać możecie na zdjęciu powyżej, wykończyliśmy mniejszymi kostkami na ścianki działowe. Dzięki nim udało się nadać tej budowli lekko piramidalny kształt, tak by woda potem mogła bez przeszkód spływać na boki.

Dwa rzędy wież połączyliśmy prowizoryczną ścianą tylko z jednej strony, widoczną po prawej. Pomiędzy nimi zostawiliśmy kilkadziesiąt centymetrów przerwy (tego już za bardzo nie widać na załączonym obrazku – mimo że robiony był z góry). Również chodziło o to, by cegiełki miały dostęp świeżego powietrza. Korytarzyk przykryliśmy paletą, by potem na plandece nie gromadziła się w tym miejscu woda, która ściągałaby przykrycie w dół.

Wszystko przykryliśmy plandeką, która obwiązaliśmy wokół sznurkami od kostek słomy (nic się nie marnuje!) i przywiązaliśmy do palet. Tutaj zdjęcia niestety brak, ale wygląda to mniej więcej tak jak ta biała plama przy prawej krawędzi zdjęcia.

I tak słomiano-gliniane dzieła naszych rąk przeczekują sobie jesień. Z zimą jest zupełnie inna historia…

Słomiano-gliniane rozwiązanie znane od wieków

Chrystian Piotr Aigner, architekt doby oświecenia i autor książki Budownictwo wieyskie z cegły glino-suszoney z plantami chałup wieyskich stosownie do gospodarstwa narodowego (1791) bloczki z gliny najchłodniejszą porą roku poleca przechowywać tak:

słomiano-gliniane bloczki

Za nim sposób ten także dla form z gliny i słomy polecają niektórzy współcześni zajmujący się budownictwem naturalnym. Jak widać, poza słomianą czapką, deską i kamieniami na szczycie, cegiełki nie są nijak osłonięte. Rozwiązanie świetne, jeśli chodzi o wentylację, ale my na razie, do połowy listopada, na takie odkrycie się nie zdecydowaliśmy. Nie wiem, czy to w ogóle zrobimy, jeśli nie posypie śniegiem (ten pierwszy się nie liczy), nie złapią mrozy, a groźba deszczu nie oddali się na dobre. Co z tego wyjdzie – zobaczymy wiosną.

Czy w ten sposób można też przechowywać słomę?

Prawdę mówiąc jeszcze nie wiemy. Andrew Morrison, budujący od wielu lat domy z kostek słomy w Stanach Zjednoczonych, twierdzi, że tak. Zaleca podwójne palety, piramidę i dobrą plandekę. Stodoła byłaby najlepszą opcją, ale nie wszyscy mają szczęście ją mieć.

Ten stos po prawej to właśnie kostki słomy, które nam się w niej nie zmieściły. Trzeba przyznać też, że to gorsza słoma – z trawą i kłosami. Dobrej, tej do wbudowania bezpośrednio w ściany domy, byśmy tak nie zostawili. Czy ta się nada na przerobienie w przyszłym roku na słomiano-gliniane bloczki, pokaże czas.

Oznacz Trwały odnośnik.

5 komentarzy

  1. Witam mam pytanko. Mam zrobione bloczki 50x25x25 duze zrobione 20 dni temu. I mam pytanko kiedy je bedzie mozna skladac na takie stosy jak wyzej na zdjeciu?

    • Urszula Drabinska

      Bloczki powinny być już całkowicie suche – wcześniej przewracane na każdy bok, by dosuszyć każdy po kolei, później postawione na sztorc. Oczywiście, jeśli ich nie przetniemy (co mija się z celem), nigdy nie będziemy pewni, czy doschły już też w środku. Ale kilka, kilkanaście ciepłych, wietrznych dni suszenia w pionie powinno wystarczyć. Generalnie całe suszenie może trwać od miesiąca (przy bardzo sprzyjających warunkach) do trzech miesięcy, w zależności od pogody. Więcej o czasie suszenia tutaj: http://siedem-wierzb.pl/2016/09/suszenie-cegielek-ze-slomy-i-gliny/.

  2. Mam jeszcze jedno pytanko czy bloczki trzeba przykrywac na noc jesli mam pewnosc ze nie bedzie padac deszcz???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *