Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na piec rakietowy?

Naturalny dom w polskim klimacie trzeba czymś ogrzewać. Najlepiej bez szkody dla środowiska wokół i klimatu. Dlaczego zatem nie piec rakietowy?

Obecnie naprawdę bardzo ważne jest, by nowo wznoszone domy były energooszczędne i ogrzewane w sposób przyjazny człowiekowi i klimatowi. Wśród naturalnych budowniczych szczególnie dużo słyszy się o cieple, jakie może zapewnić piec rakietowy. Rozważaliśmy jego postawienie (jako dodatkowego źródła ciepła w domu), jednak – pomimo miłości do natury – nie zdecydowaliśmy się na to rozwiązanie.

Na marginesie fotoreportażu o budowie pieca akumulacyjnego z cegły szamotowej piszemy, dlaczego nie jesteśmy do niego przekonani i dlaczego nie sprawdziłby się w naszym przypadku.

piec rakietowy czy piec akumulacyjny?

Czysty piec rakietowy, czyli zaklinanie rzeczywistości?

Przede wszystkim nie zadowoliły nas informacje o piecu rakietowym, które można było znaleźć w sieci, gdy podejmowaliśmy decyzję dotyczącą dodatkowego źródła ciepła w domu. Wiele stron twierdziło, że piec rakietowy to rozwiązanie czyste, przyjazne środowisku – że cały dym się spala i z komina nic szkodliwego już nie wylatuje. Tymczasem to niemożliwe. Takie twierdzenie nie mają żadnego osadzenia i sprzeczne są z tym, co chemia mówi o spalaniu.

W piecu rakietowym spala się zwykle drewno. Ten materiał organiczny w dużej mierze składa się ze związków węgla. Węgiel w wyniku spalania – czyli reakcji z tlenem – wbudowuje się w cząsteczkę dwutlenku węgla (C + O2 => CO2).

A potem z tym dwutlenkiem węgla już nic chemicznie w przewodzie kominowym się zadziać nie może. Nie zachodzi żadna reakcja dopalania dymu, typu CO2 + O2. Dwutlenek węgla nie jest już do niczego spalany! Wskutek spalania drewna uwalniany jest do atmosfery. A nie jest to gaz obojętny dla klimatu. Podobnie jak tlenki azotu czy siarki, również wydobywające się z komina (NOx i SOx również dalej nie reagują z tlenem, by się „spalić” do czystego powietrza), nie pozostają bez wpływu na nasz układ oddechowy i nasze zdrowie.

Wiele osób – zdaje się – uważa, że jasny, czasem wręcz niemal niezauważalny na tle białego nieba, dym z komina oznacza, że wydobywa się z niego tylko para wodna i jest czysto, i zdrowo. Tymczasem dwutlenek węgla jest bezwonny i bezbarwny. To, że go nie widać, nie znaczy, że go nie ma i że na nic nie wpływa.

Problem konstrukcyjny z piecem rakietowym

Konstrukcja pieca rakietowego jest dość specyficzna (nie będziemy się tu w ten temat wgłębiać; niektórzy porównują go do pieca akumulacyjnego, w którym dym musi kilka razy zawinąć, zanim wydostanie się na zewnątrz). Często nie ma mowy o wysokim kominie, a spaliny odprowadzane są rurą względnie nisko, na wysokości stropu parteru.

Z jednej strony nie chcieliśmy przebijać ściany i wysuwać rury między parterem a poddaszem użytkowym. Z drugiej – nasz dom jest na tyle wysoki, że gdyby poprowadzić komin tradycyjnie, w górę, mielibyśmy spore problemy z ciągiem. Albo w ogóle by go nie było, co stanowiłoby nie lada kłopot. Piec rakietowy przegrał i w tej kategorii.

Piec rakietowy a tradycyjne zduństwo

Ostateczny argument przeciwko piecowi rakietowemu przedstawili nam… sami zdunowie.

Jak pisaliśmy wyżej, piec rakietowy nie jest czystym rozwiązaniem (warto zaznaczyć, że żaden piec nie jest; jeśli chodzi o ilość zanieczyszczeń, najsensowniejsze w naszym klimacie jest ogrzewanie gazowe). Często podkreśla się za to, że piec rakietowy jest efektywny – to znaczy, że drewno spala się w nim wolniej, daje więcej ciepła, dzięki czemu zimą można palić mniej i zaoszczędzić na ogrzewaniu.

Zapewne piec rakietowy jest bardziej efektywny niż zwykłe kominki i paleniska, lecz czy bardziej efektywnym niż sprawdzone akumulacyjne piece?

Od zdunów w drugim, trzecim pokoleniu usłyszeliśmy wprost, że słowa „piec rakietowy” stały się w ostatnich latach modne. A oni nie rozumieją dlaczego.

Problemem jest to, że w wielu rejonach Polski nie kontynuowało się tradycji budowania ciepłych pieców akumulacyjnych. Ludzie zapomnieli o fachu i teraz wynajduje się jakieś wynalazki, niekoniecznie sprawdzające się wszędzie i najwydajniejsze w danych warunkach, zamiast przypomnieć sobie, jak to robiło się kiedyś.

Po prostu piec akumulacyjny

I w ten sposób wybraliśmy i zbudowaliśmy akumulacyjny piec z cegły szamotowej. Budując dom, każdy sam (no, wraz z urzędnikami) musi zdecydować o źródle ciepła dla niego. Warto przy tym zastanowić się, na czym najbardziej nam zależy i co nam jest najbardziej potrzebne, a także porozmawiać z okolicznymi zdunami i się ich poradzić, jak dostosować źródło ogrzewania do wielkości pomieszczeń i innych celów (np. gotowanie, siedzisko), którym ma służyć. W internecie możliwości jest mnóstwo i wszystkie przedstawiane są jako te najwspanialsze. Nie wszystko jednak wszędzie się sprawdzi.

Nasz trzymający ciepło nawet dobę po ostatnim wrzuceniu drewna akumulacyjny piec wykonał zdun z Podlasia, gdzie jeszcze nie zapomniano, jak to się robi. Służy nam wiernie kolejny rok, podczas oczekiwania, aż gazownia się wreszcie ogarnie, zrobi swoje i przeprosi za prawie półtora roku opóźnienia… Obejrzyjcie fotoreportaż z budowy pieca z cegły szamotowej, który nie kosztował miliona monet.

 

Doczytałaś(-eś) artykuł do końca – dziękujemy za poświęcony czas! Jeśli znalazłaś(-eś) w nim coś wartościowego albo ciekawego, polub lub obserwuj nas na Facebooku. Dzięki temu nie przegapisz następnych fajnych (mamy nadzieję) wpisów oraz ciekawostek, które publikujemy tylko tam.

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.