Dobra zmiana, czyli opóźnione warunki przyłączy

Dziwne, by było, gdyby wszystko szło gładko. Ale żeby polityka nam się wmieszała w dom – tego się nie spodziewaliśmy. Wciąż czekamy na warunki przyłączy.

warunki przyłączy, gaz

Media wpierw huczały o zmianach w Trybunale Konstytucyjnym, potem o tych na niższym szczeblu administracji państwowej – w stadninie w Janowie Podlaskim oraz śmieci dwóch klaczy żony perkusisty The Rolling Stones, Shirley Watts. Nasze przygody to w porównaniu z tamtym drobiazg, ale dorzucimy swoją opowieść o „dobrej zmianie”.

Pod koniec stycznia złożyliśmy wniosek w naszej miejscowej firmie o warunki przyłączenia gazu. Na swojej stronie piszą, że przygotowanie projektu instalacji gazowej, które jest konieczne do uzyskania pozwolenia na budowę w starostwie powiatowym, trwa około miesiąca od momentu złożenia zamówienia. Gdy tak się nie stało, zaczęliśmy się upominać.

Okazało się, że sprawa jest skomplikowana i została przekazana wyżej – do Polskiej Spółki Gazownictwa w Warszawie i mamy dzwonić tam. Po kilku próbach udało nam się zdobyć prawidłowy numer do pani, która zajmuje się konkretnie naszą sprawą i wtedy okazało się… że jest ona na urlopie. Żaden inny pracownik nic wie o naszym wniosku. Urzędniczka wróciła dopiero po Wielkanocy. Udało nam się z niej wyciągnąć, że w zasadzie to mogą nas podłączyć, jest to w granicach opłacalności. Niestety to tylko jej słowo, żadnej gwarancji nie mamy dopóty, dopóki nie dostaniemy oficjalnego papieru. A żadnych dokumentów na razie nie dostaniemy, bo wymienili wszystkich dyrektorów i nie ma kto ich podpisać.

Warunki przyłączy dokumentem wagi państwowej

Jak widać, po ostatnich wyborach politycy zabrali się do wymiany kadr nie tylko w największych, najważniejszych firmach i instytucjach. Rotacje miały miejsce także w takiej sobie niepozornej, choć w zasadzie całkowicie zależnej od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Daruję Wam dokładny opis tego zamieszania. Krótkie relacje z dokoptowania do zarządu PSG dwóch nowych osób, ponadmiesięcznego impasu, rezygnacji starych członków zarządu i wybrania tych dokooptowanych na najważniejsze stanowiska, czyli przejęcia niebezpośredniego (mniej więcej w tym samym czasie w spółce PGNiG chyba wszystkich wymienili naraz), znajdziecie pod powyższymi linkami.

Niedobrze dla nas, że czystka dotknęła też niższych urzędników – wątpliwe, by nasze papiery podpisywał ktoś z zarządu. Wylecieli wszyscy dyrektorzy, którzy mogli to zrobić. Niestety nie wygląda to wszystko na wymianę mniej kompetentnych osób na bardziej kompetentne. Nowi przełożeni podobno już są, podobno już nawet objęli stanowiska, ale… nie mają wystarczających uprawnień, by podpisać taki skromny wniosek przyłączenia gazu do domu jednorodzinnego. „Upoważnienia utknęły w centrali” – usłyszeliśmy po 70 dniach czekania.

Aż chce się zacytować słynne ontologiczne pytanie zadane przez paprykarza premierowi Donaldowi Tuskowi, ale to chyba już trochę za bardzo wyświechtany lament. Nie mam nerwów do zajmowania się polityką. Nie zmienię nic na wielką skalę, robię swoje na małą. Nie za bardzo mi się to podoba, gdy polityka wchodzi z butami w moje życie.

Termin wynosi miesiąc, my czekamy już trzeci. Nie mamy do kogo się odwołać ani komu się poskarżyć, nie wiemy, gdzie żądać wyjaśnień, nie mówiąc już o jakiejś rekompensacie. Jeszcze trochę to potrwa i nie wiadomo, czy zamkniemy dom w tym roku. Trzymajcie kciuki!

Oznacz Trwały odnośnik.

2 komentarze

  1. Trzymam kciuki! 🙂 Myślenie pozytywne generuje pozytywne zdarzenia :] Swoją drogą bardzo ciekawy blog. Będę śledził Wasze poczynania, bo jeszcze nie wiem na 100% ale bardzo możliwe, że skorzystam z Waszych doświadczeń.

  2. Dziękujemy! 🙂 Mam nadzieję, że na coś ta pisanina się przyda 😉
    A na gaz ciągle czekamy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.