Kompost zimą – jak chronić pryzmę przed mrozem?

Aby dobrze służył roślinom wiosną, kompost zimą musi dalej pracować i się przerabiać. Jak przygotować przyszły nawóz do najsurowszej pory roku?

kompost zimą

Przygotowana do zimy pryzma kompostowa. Ten kompost zimą będzie dalej żył i pracował

Zbudowaliśmy wielką drewnianą skrzynię i wiemy już, co do kompostu wrzucać. Podzieliliśmy go na dwie części, w jednej połowie ukształtowaliśmy pryzmę kompostową, a drugą połowę zostawiliśmy, by na bieżąco dorzucać tam obierki, inne resztki roślinne, skorupki jajek, liście i popiół drzewny – ten nawóz gotowy będzie dopiero po kolejnej zimie.

Wróćmy jednak do pierwszej pryzmy. Jak może pamiętacie, gdy ją usypaliśmy, przykryliśmy ją ok. 10 cm ziemi. Taka warstwa gleby sama w sobie stanowiłaby już pewną ochronę przed niskimi temperaturami, jednak przez kilka miesięcy od usypania górki kompost był już co najmniej dwa razy przerzucony, wskutek czego górna warstwa, właśnie owa ziemia, znalazła się w środku pryzmy. Dlaczego nie możemy tego tak zostawić?

Po co przygotowywać pryzmę do zimy

Szczątki roślinne na kompost przerabiają różne mikroorganizmy, w tym grzyby, a także nieco większe pomocne stworzonka, takie jak dżdżownice. Jeśli planujemy wiosną wykorzystać gotowy już naturalny nawóz, musimy im wszystkim zapewnić odpowiednie warunki do życia i rozmnażania. Panujące u nas w grudniu, styczniu i lutym temperatury poniżej zera im nie służą, dlatego jesienią o pryzmę z odpadkami musimy trochę zadbać.

Aby pryzma żyła zimą, ostatnie w roku prace nad nią rozpoczynamy, zanim nadejdą mrozy. Nie będzie nas to kosztowało wiele wysiłku, wszystko łącznie zajmie nam najwyżej dwie godziny.

Kompost zimą – jak go chronić?

Po raz ostatni w roku kompost przerzucamy i tym samym dodajemy organizmom tlenu we wrześniu bądź październiku. Przed zimą ponadto podwyższa się górkę nawet do 1,5–1,8 m i zabezpiecza przed przemarznięciem, okrywając liśćmi, łętami lub słomą. Wykorzystać można też gałęzie, korę lub ziemię.

My mieliśmy akurat sporo łodyg i kwiatów słonecznika (bez ziaren – te wyskubały wcześniej bogatki i modraszki), więc je wykorzystaliśmy. Przykryliśmy nimi pryzmę (niższą, niż piszemy wyżej, bo mającą niecały metr), a na wierzch rzuciliśmy pozostałości masy, z której wyrabialiśmy latem cegły z gliny i słomy, a której potem używaliśmy jako murarskiej zaprawy. Dodana glina powinna dobrze wpłynąć na jakość, na razie nie za wysoką, naszej gleby. Zapewne jeszcze lepiej sprawdziłby się kompost gliniany, ale to dość pracochłonne rozwiązanie i o nim może już innym razem.

Pryzmę warto również od góry zakryć na przykład starym blatem czy kawałkiem blachy, by ochronić go przed opadami. Zapobiegnie to gromadzeniu się śniegu na kopcu, więc wpierw oziębianiu pryzmy, a później, gdy śnieg zacznie się topić, zbytniemu zwilgotnieniu materiału i wskutek tego – jego gniciu.

Kompost wiosną gotowy na grządki

W poprzednim artykule pisałam, że najpóźniej po dwóch latach kompost jest gotowy. Tu warto dodać jeszcze kilka słów.

Kompost czasem nadaje się do wyłożenia na grządki i ich wzbogacenia wcześniej, po ok. 10–18 miesiącach. Po roku od ukształtowania pryzmy kompostowej nie do końca przerobioną materię organiczną można wyłożyć na grządkę, tylko należy ją przysypać cienką warstwą ziemi ogrodowej. Warzywa, które na niej wysiejemy lub wysadzimy, powinni pięknie rosnąć.

Oznacz Trwały odnośnik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.