Dlaczego budujemy dom ze słomy i gliny?

Dom ze słomy i gliny nie jest w Polsce zbyt popularny. Wokół dominuje beton, gdzieniegdzie zobaczyć można jeszcze cegłę. Nie oceniamy, czy to dobrze, czy to źle. Po prostu zdecydowaliśmy, że wolimy inaczej. A dlaczego wybraliśmy akurat słomę i glinę? Nie chodziło bynajmniej o bycie oryginalnym. Zdecydowały pieniądze, środowisko i zdrowie.

Dom ze słomy i gliny – koszty budowy

Długo można by pisać o tym, że młodym ludziom w czasach kryzysu ekonomicznego nie jest łatwo. Często nie mają umowy o pracę, w związku z tym ciężko im wziąć kredyt na własne cztery kąty. Nie będziemy ściemniać – ani nie mamy ochoty pracować na umowę o pracę w jakiejś korporacji, ani brać kredytu na 30–40 lat i de facto do emerytury nie mieszkać na swoim, zamarzył nam się jednak własny dom. Jak to marzenie zrealizować?

Nie jesteśmy bananowymi dziećmi i nie odziedziczyliśmy ogromnego majątku, więc zaczęliśmy kalkulować. Cóż może być tańszego od materiału odpadowego z produkcji rolnej oraz powszechnej w naszym kraju skały osadowej? Budulce te są jednocześnie łatwe w obróbce, sporą część prac można wykonać samemu, a zatem zaoszczędzić na robociźnie. A to oczywiście nie wszystko.

Energooszczędny dom przyjazny środowisku…

Słoma i glina to surowce naturalne. Gdy życie naszego domu (oby nie za szybko, powiedzmy, że za jakieś kilkaset lat) się zakończy, nie zostanie po nim duża sterta gruzu i blachy, wszystko wróci do ziemi i będzie mogło być znów wykorzystane przez naturę. Ludzie i tak już za dużo na tym świecie śmiecą.

Jednak nie wybiegajmy aż tak bardzo do przodu. Zanim nasze Siedem wierzb przestanie istnieć, wiele lat przed nami (i przed naszymi wnukami). Kto kiedykolwiek mieszkał w jednorodzinnym domu, wie, jak dużo może kosztować ogrzanie go zimą.

Ciepło ucieka oknami, przez dach i ściany. Jak dużo wysyłamy go w atmosferę, zależy od zastosowanych podczas budowy materiałów oraz ocieplenia. Tutaj nie miejsca na przyglądanie się bliżej współczynnikom przenikania ciepła różnych budulców, odnotujmy na razie jedynie, że słoma dobrze zatrzymuje ciepło w środku – to świetna izolacja. W utrzymaniu ciepła pomaga jej glina w postaci tynku glinianego – doskonała masa termiczna, która mocno się nagrzewa, a potem bardzo wolno oddaje energię.

Im mniej energii potrzebnej do utrzymania ciepła w zimie i im mniej go ucieka, tym mniejsze wydatki na ogrzewanie i… tym lepiej dla klimatu, środowiska i człowieka. Nie oszukujmy się, w Polsce grzejemy przede wszystkim „brudną” energią pochodzącą ze spalania węgla. Kto nie wierzy, niech zimową porą odwiedzi Kraków. Smog spowijający to piękne miasto (i wiele innych mniejszych, m.in. naszą rodzinną miejscowość, o czym niestety już nie tak głośno w mediach) nie bierze się znikąd. Naprawdę warto tak się truć?

… i człowiekowi

Słoma i glina mają jeszcze kilka przyjemnych właściwości. Na koniec wspomnijmy o jeszcze jednej, bardzo ważnej dla nas cesze.

Człowiek spędza w pomieszczeniach spędza ogromną część dnia i nocy. Niezwykle ważne zatem jest, by trawił ten czas w sprzyjającym mu środowisku. Glina świetnie reguluje klimat we wnętrzach i pomaga utrzymać optymalną wilgotność powietrza. A jak wiadomo, wilgotność ta ma niebagatelny wpływ na zdrowie mieszkańców (przypomnijcie sobie choćby klimatyzowane biurowce, w których krąży zbyt suche powietrze, lub wilgotne pomieszczenia uwielbiane przez pleśń). Na szczegółowe rozważania przyjdzie jeszcze czas, na razie w skrócie: z gliną i słomą jest po prostu zdrowiej.

Zatem… do dzieła! Oto nasz dziennik budowy. Dom ze słomy i gliny pod wierzbami już powstaje!

dom ze słomy i gliny, siedem wierzb

Komentarze są wyłączone