Cokół z kamienia polnego – solidna ozdoba naturalnego domu

Chcieliśmy stworzyć cokół z kamienia, który sprawia wrażenie, że podtrzymuje cały dom. Musiał więc być odpowiednio masywny i wkomponowany w bryłę budynku.

Skąd w ogóle pomysł na cokół z kamienia?

Domy ze słomy i gliny mogą wyglądać różnie. Mogą być okrągłe, na bazie wielokątów foremnych albo prostokątne. Ich ściany mogą być w kolorach ziemi, ale też z zewnątrz mogą być prawie nieodróżnialne od domów wznoszonych w najpopularniejszych technologiach. „Prawie” – bo są dwie cechy, które wskazują na dobrze zbudowany naturalny dom.

Jak pisaliśmy już parokrotnie i jak często powtarzamy w rozmowie z Wami, to „kapelusz i buty”, czyli szeroki okap i cokół właśnie. Dlaczego warto je uwzględnić w projekcie, przeczytać możecie m.in. w artykule obalającym mity budowania w technologii strawbale. Najkrócej mówiąc, chodzi o ochronę ściany przed wilgocią. (Dlatego też trzeba pamiętać o odpowiednim wyniesieniu słomy co najmniej na poziom ostatecznej podłogi).

Nie inaczej jest u nas – kostki słomy zaczęliśmy układać dopiero ok. 60 cm ponad poziomem gruntu (45 cm fundamentu + 15 cm specjalnego drewnianego „korytka” wypełnionego keramzytem, by słoma rozpoczynała się dopiero ponad ociepleniem podłogi). Ponadto nasz liczący 25 cm grubości fundament znajduje się w połowie grubości półmetrowej słomianej ściany. Wskutek tego na zewnątrz po ociepleniu fundamentu pod właściwą bryłą ściany powstała niewielka wnęka. Zastanawialiśmy, jak ładnie ją wypełnić i kamień wydał się naturalnym wyborem. Część cokołu wsunęliśmy pod korytka, a na pozostałych, wystających kamieniach oprze się solidny gliniany tynk.

cokół z kamienia w domu ze słomy i gliny
Kamieni nie trzeba kleić tak, by wszędzie widać było beton. Ten cokół z kamienia jest naprawdę solidny i czeka już tylko na glinianą fugę

Dobrze skomponowany cokół z kamienia

Jedną z ważnych, wymienionych na wstępie cech cokołu jest dobre wkomponowanie w bryłę budynku. Jest ono szczególnie istotne w przypadku domu ze słomy i gliny. Gdyby kamienie odstawały za bardzo, na kilkanaście centymetrów, od elewacji, to woda opadowa mogłaby gromadzić się na nich i potem spływać za nie. W takiej sytuacji przy podmurówce gromadziłaby się wilgoć, co w żadnym wypadku nie jest korzystne dla domu. Dlatego ważne jest, by cokół z kamienia wykonać na odpowiednim etapie budowy.

Z jednej strony cokół nie może za bardzo wystawać, z drugiej, jak już wspominaliśmy, lekkie wysunięcie nie zaszkodzi, bo może wtedy stanowić świetne podparcie grubego, chroniącego słomę glinianego tynku. Wznoszenie cokołu po położeniu wszystkich warstw gładzi nie ma sensu, bo trudno go wtedy będzie postawić tak, by nie wystawał. Można to zrobić przed słomowaniem ścian (aczkolwiek może to utrudniać późniejsze prace na budowie) lub – tak jak w naszym przypadku ­– po pierwszej warstwie gliny, przed drugą też liczącą sobie kilka dobrych centymetrów. To idealny moment na cokół w naturalnym domu.

W przypadku niemodnych już konstrukcji z betonu (chcielibyśmy, żeby tak było – produkcja cementu i betonu to bardzo energochłonne i brudzące branże), dobrym momentem będzie etap przed położeniem ocieplenia ze styropianu. Rozpracowanie szczegółów wykończenia czy połączenia takiej budowli z tynkiem zostawiamy Wam. W tym artykule zajmiemy się cokołem poniżej grubego tynku glinianego, który umożliwia płynne przejście między ścianą a kamieniami.

Masywność podpory tynku

Zanim opowiemy o budowie cokołu krok po kroku, wróćmy jeszcze do pierwszej wymienionej na początku cechy. Jego masywność jest sprawą wybitnie indywidualną, zależną od wielkości budynku i Waszych odczuć. Od tego, czy ma on wyglądać tylko jak ozdoba, czy też sprawiać wrażenie prawdziwej podstawy domu.

U nas niejednokrotnie po ułożeniu jakiegoś fragmentu ściany i obejrzeniu go z dystansu następowała rozbiórka, po czym układaliśmy od nowa większy cokół. Dzięki temu doświadczeniu możemy śmiało napisać: nie bójcie się wielkości, cokół z kamienia raczej zbyt masywny nie będzie.

Niech o wielkości cokołu nie decyduje ilość kamieni, jaką dysponujecie. To jest ogromne wyzwanie, fizyczne i czasowe. Szkoda tak ciężkiej pracy. Nie warto robić byle jak, by potem nie być zadowolonym z efektu, bo nie było wystarczająco dużo kamieni. Róbcie raz, a solidnie – nawet na raty. Kamienie się znajdą.

Gdzie znajduje się kamienie na cokół

Po pierwsze – składy z piaskiem, żwirem miewają kamienie po 100–300 zł za tonę. Co sprytniejsi podają cenę 30 gr / 1 kg. Sami nigdy kamieni nie ważyliśmy. Na forum „Muratora” internauci szacują, że m3 kamienia polnego waży ok. 2 ton.

A ile kamieni tak w ogóle potrzeba? Oczywiście zależy to od obwodu domu, ale generalnie – dużo. Proste obliczenia pokazują, że na 40 m, przy założeniu 0,5 m wysokości cokołu i 0,3 m grubości powinniśmy zaopatrzyć się w 6 m3, czyli 12 ton. Jeszcze do tego wrócimy.

kamienie polne
To mniej więcej połowa wszystkich kamieni, które poszły na nasz cokół i schody

Po drugie – kamienie na cokół można pozyskać od właścicieli różnych działek. W ich przypadku można znaleźć bardziej opłacalne oferty niż te firm budowlanych. Wtedy zostaje nam tylko załatwić koparkę i wywrotkę – to dodatkowe koszty, ale i cena samych kamieni może wynieść tylko 20–30 zł za tonę.

Oba typy ogłoszeń znaleźć można na lokalnych portalach. Najlepszą jednak szansą, zarówno dla naszych portfeli, jak i środowiska (bo nie wozimy kamieni przez 100 km), są ogłoszenia porozwieszane we wsi, uważne spacery i czasem zaglądanie na posesje, czy gdzieś komuś nie zalega kupa polnych głazów.

Przygotowanie podłoża pod cokół z kamienia. Szalunek

Kamienie ładniej się prezentują, gdy wychodzą lekko z ziemi, więc zrobiliśmy podsypkę z piasku trochę poniżej docelowego poziomu gruntu. Piasek zmoczyliśmy kilka razy, by lepiej się ustabilizował przy ubijaniu.

Za szalunek posłużyły nam resztki po belkach stropowych i konstrukcyjnych (zwykłe calówki były trochę zbyt delikatne i nie zapewniały odpowiedniej stabilności). Nie trzeba szalować od razu całego domu – wystarczy ułożyć dwa metry i na tym fragmencie się skupić.

Za belką wbiliśmy kilka kołków przytrzymujących.

szalunek pod cokół z kamienia
Dolna część szalunku, trochę kamieni i cała gama narzędzi

Układanie pierwszych kamieni

Warto by teraz powiedzieć słów kilka o technologii, która nie jest oczywista. Zazwyczaj w internecie znajdują się poradniki murowania cokołu, czyli układania kamieni na zaprawie. My jednak postanowiliśmy skorzystać z techniki, której nauczył nas Wojciech Brzeski, specjalista od naturalnych domów.

Mianowicie układamy kamienie warstwa po warstwie i na końcu zalewamy je płynną zaprawą cementowo-wapienną. Rozwiązanie to ma swoje plusy. Możemy ułożyć kawał cokołu i przyjrzeć mu się krytycznie. Podoba nam się czy nie? A może okazało się, że na samej górze zostało nam przestrzeni tylko na małe kamyczki, które nie będą dobrze wyglądały. Duże i małe kamienie powinny być poprzeplatane równomiernie na całej wysokości cokołu, tak by małe nie były wpychane na samej górze w wąską szczelinę pod ścianą. Układanie kamieni bez zaprawy pomaga się tego nauczyć, poprzez ułatwienie podjęcia decyzji o rozbiórce i zrobieniu danego fragmentu raz jeszcze.

nie do końca udany cokół z kamienia
Nieudany fragment do rozbiórki. Kamienie na dole za duże, a na górze małe. Do tego za mało odstający od ściany cokół, bez dodatku gruzu za kamieniami

Jak gruby cokół z kamienia, czyli ile materiału naprawdę potrzeba

Założyliśmy sobie grubość cokołu na 30 cm – ale przecież to od groma kamieni! Wyliczaliśmy wcześniej, że na cokół domu podobnego do naszego potrzeba by jakieś 12 ton kamieni. Wydać na nie można by nawet 3600 zł. Sporo.

Na szczęście nie trzeba dawać po kilka kamieni w głąb i w ten sposób ukrywać ładnych kamieni bliżej podmurówki (czyli ich marnować). Jesteśmy przecież na budowie, to i jakiś gruz się znajdzie.

Po co wywozić go w kontenerach, skoro teraz jest idealny moment na jego wykorzystanie? A może sąsiedzi wymieniają właśnie stare płytki na tarasie? Też się nadadzą. Lepiej je wykorzystać drugi raz w obudowie naszej podmurówki niż wywozić na śmietnik.

Kamienie myjemy i przytulamy do szalunku, a za nie wrzucamy gruz, stare cegły lub płytki – nie za ścisło, przestrzenie muszą zostać, by zaprawa mogła się rozlać i wszystko razem pozlepiać.

gruz pod kamienny cokół
Szalunek się wypełnia! Pierwsze kamienia i sporo cegieł z tyłu

Uszczelnianie konstrukcji z kamienia

Ułożyliśmy pierwszą warstwę kamieni do wysokości trochę powyżej dolnej belki szalunkowej. Następnym krokiem jest uszczelnienie wszystkiego. Wlewana na końcu zaprawa będzie wypływać każdą szczeliną. Robimy to już teraz, bo gdy podwyższymy szalunek, by układać kamienie dalej, do niższych partii trudno będzie się dostać.

Można by użyć piasku, ale nie jest on idealnym uszczelnieniem. Zaprawa wypływając zmiesza się z nim i będzie dużo czyszczenia. Daje radę o tyle, że zaprawa nie wyleje się poza szalunek, ale dużo lepszym wyjściem jest uszczelnianie gliną.

warstawa podmurówki z kamienia
Część kamieni gotowa do uszczelniania

Na cały dom potrzebujemy pół kastry gliny z sieczką słomianą. Dodajemy trochę wody do uzyskania konsystencji plasteliny i zalepiamy tym bardzo dokładnie wszystkie szczeliny. Po wszystkim materiał jest prawie w całości odzyskiwany i ponownie wykorzystywany (po dodaniu wody) przy kolejnym fragmencie cokołu. Słoma nie jest konieczna, ale zdecydowanie ułatwia późniejsze wyjmowanie większych fragmentów gliny spomiędzy kamieni.

I cokół z kamienia dalej do góry!

Dostawiamy belkę szalunkową wyżej i dalej układamy kamienie. Pilnujemy, by nie zbliżać się bardziej niż podstawa do muru. Trzymamy pion wyznaczony przez szalunek. Wraz ze zbliżaniem się do górnej granicy cokołu zaczynamy mierzyć kamienie – tak by wyżej, pod samym szczytem, znalazł się jednak jakiś większy.

Na długości danego fragmentu (na przykład tych dwóch metrów wyznaczonych przez belkę szalunkową) zostawmy sobie na samej górze ze dwa miejsca z ciut większym odstępem między kamieniami, by móc wlać tamtędy zaprawę. Możemy nawet zostawić jakiś kamień, który dolepimy później.

kamienie uszczelniane gliną
Kamienie układane inną techniką – bez szalunku. Część cokołu już uszczelniona przed zalaniem

Można też budować bez szalunku. Jednak wymaga to większej uwagi i precyzji przy układaniu, bo kamienie muszą się trzymać same z siebie, bez oparcia. Ponadto uszczelnienie musi być naprawdę mocne. Nie ma co żałować glinianej masy, bo zaprawa będzie usilnie szukała jakiegoś ujścia. Czasem napiera z mocą wystarczającą do przewrócenia nawet sporego kamienia.

rozlana zaprawa cementowo-wapienna
Mały wypadek przy pracy i… naturalny odruch kamieniarza, czyli chwycenie za aparat zamiast próby ratowania cokołu 😉

Zaprawa cementowo-wapienna do kamieni

Dlaczego taka zaprawa? Wapno dodaje jej plastyczności, umożliwia samoleczenie się pęknięć, zabezpiecza przed grzybami i ma większą przyczepność. Co więcej, resztki zaprawy można wykorzystać następnego dnia – nie musimy się martwić, że rozrobiony już materiał się zmarnuje i będzie do wyrzucenia. Oczywiście wyschnięta zaprawa może iść jako gruz za cokół, jednak to już są straty finansowe.

Metodą prób i błędów stwierdziliśmy, że dobra proporcja cementu, wapna i piasku to 1 : 1 : 6 (objętościowo). Wody dodajemy tyle, by całość się przelewała – tak by zaprawa mogła samodzielnie (lub z delikatną pomocą wibrowania zaprawy kontrłatą) wypełnić wszystkie przestrzenie pomiędzy kamieniami.

Przed zalaniem warto lekko zmoczyć kamienie, by zaprawa lepiej do nich się lepiła.

cokół z kamienia podczas zalewania
Zalewany cokół z kamienia

Czyszczenie kamienia na cokole

Odradzamy ruszanie szalunku drugiego dnia, lepiej przedłużyć go o kolejne dwa metry, a poprzedni zdjąć dnia trzeciego. Glinę z uszczelnień warto zostawić jeszcze na kolejną dobę. Po co najmniej pięciu dniach (wiele zależy od nasłonecznienia danego fragmentu ściany) możemy przystąpić do skuwania zaprawy – tej, która znalazła sobie ujście, i tej, którą po prostu zachlapaliśmy kamienie. Małe dłutko, lekki młotek i do roboty. Wszystko oczywiście wrzucamy na wiadra i wykorzystujemy jako zapychacz w dalszych fragmentach cokołu.

kamienny cokół po zalaniu i zdjęciu szalunku
Cokół z kamienia po zalaniu i zdjęciu szalunku. Wyżej widać uszczelnienie gliną lekką, niżej – piaskiem, który nie sprawdził się do końca, bo zaprawa się wylała. Lepiej uszczelniać gliną od samego dołu

Po skuwaniu przychodzi kolej na wiadro wody, wąską szczotkę drucianą i drugą, z twardym nylonowym włosiem. My wydłubywaliśmy zaprawę dosyć głęboko, żeby zrobić miejsce na przyszłą fugę glinianą, która będzie łączyła się z ostatnią warstwą tynku położoną na naszych ścianach ze słomy.

Zdaniem niektórych mokre kamienie wyglądają bardziej efektownie niż suche, lecz my wolimy naturalne kolory.

mokre kamienie na cokole
Kamienie po wyschnięciu będą zwyczajniejsze

Nasze dzieło jest jeszcze niewykończone, acz stabilne, co zobaczyć możecie na pierwszej fotce w tym tekście. Jeszcze jednym zdjęciem pochwalimy się dopiero, gdy położymy fugę.

A może by schody?

Skoro robimy kamienny cokół, to naturalną ich kontynuacją wydały nam się schody z tego samego materiału. Frajda z ich robienia była ogromna. Jedne z nich (albo wszystkie pięcioro naraz – a co!) opiszemy innym razem. Tymczasem podzielimy się tu tylko jedną radą z nimi związaną – wypatrujcie płaskich kamieni wcześniej, na przykład właśnie przy robieniu cokołu. Przydadzą się na później.

małe kamienne schody
Te schody kiedyś będą prowadzić na taras…

 

 

Doczytałaś(-eś) artykuł do końca – dziękujemy za poświęcony czas! Jeśli znalazłaś(-eś) w nim coś przydatnego albo ciekawego, polub lub obserwuj Siedem wierzb – dom ze słomy i gliny na Facebooku. Dzięki temu nie przegapisz następnych fajnych (mamy nadzieję) wpisów oraz klimatycznych ciekawostek, które publikujemy tylko tam.

Oznacz Trwały odnośnik.

2 komentarze

  1. Interesujące podejście.

    • Urszula Drabinska

      Też tak uważamy 🙂 W odróżnieniu od inwestycji identycznych szeregowych domków, które próbowała Pani wypromować linkowaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *