Czy budowanie ze słomy od 2017 roku będzie możliwe?

Wraz z początkiem 2017 roku zmieniają się wymagania dotyczące efektywności energetycznej domów. Wpłyną one też na budowanie ze słomy i gliny.

Tak naprawdę nie znamy odpowiedzi na tytułowe pytanie – ale chcielibyśmy zastanowić się, czy przypadkiem nie będzie ciężej budować naturalnie i… w ogóle. A przynajmniej w taki sposób jak do tej pory.

budowanie ze słomy, kot, drewno
fot. Sebastian Kasten, CC BY-SA 3.0

Od 2017 roku, a potem od 2021 roku, domy będą musiały być coraz bardziej energooszczędne, przynajmniej w teorii. (Dlaczego te wymagania mają sens, piszemy w artykule o energooszczędnych domach i energooszczędnym budowaniu w ogóle). W największym skrócie: w nowo powstających budynkach zmieniają się dopuszczalny maksymalny wskaźnik rocznego zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną (do ogrzewania, wentylacji, chłodzenia, przygotowania ciepłej wody użytkowej oraz oświetlenia; Ep) oraz współczynnik przenikania ciepła dla ścian zewnętrznych, dachu i okien (U).

W pewnym uproszczeniu rysuje się to tak:

Problem w tym, że – jak zauważają projektanci od jakiegoś czasu zajmujący się domami energooszczędnymi – nawet jeśli ściany, dach i okna domu będą spełniały wymagania dotyczące ucieczki ciepła, budynek nie wpisze się w wymogi Ep. Aby je spełnić, instalować trzeba będzie nietanie urządzenia, takie jak pompa ciepła czy wentylacja mechaniczna. W połowie listopada tego roku, podczas konferencji „Muratora” zatytułowanej Projektowanie budynków od 2017 roku. Nowe wymagania w zakresie efektywności energetycznej wspominał o tym między innymi dr arch. inż. Miłosz Lipiński.

Jeśli tradycyjne domy będą wymagały tego typu usprawnień, domy ze słomy i gliny zapewne też. Przyznajmy szczerze: ogrzewanie domu z pomocą odnawialnych źródeł energii, co w znacznym stopniu zmniejsza Ep, to wciąż w naszym kraju pieśń przyszłości. Pisząc o OZE, nie biorę pod uwagę pieca na biomasę – jakoś mam wrażenie, że w przypadku jej spalania trudno mówić o prawdziwej ochronie środowiska czy klimatu.

Drugą ważną kwestią jest wciąż niejasny w Polsce status kostki słomy jako materiału budowlanego. Parametry betonowego bloczku łatwo jest sprawdzić. A jaki współczynnik przenikania ciepła będą miały ściany z nich zbudowane? Co zmieni trzycentymetrowy gliniany tynk? A ośmiocentymetrowy? Jak ucieczkę ciepła powstrzyma tynk wapienny? Skoro my nie znamy odpowiedzi, to skąd mają to wiedzieć urzędnicy, którzy oceniają, czy dom spełnia wymagania?

A może akurat tego nie oceniają, lecz sprawdzają jedynie, czy w projekcie niczego nie brakuje. Informacji o współczynniku przenikania ciepła dla ścian zewnętrznych próżno szukać w złożonych przez nas papierach. Projekt jest bardzo chaotyczny, ale możliwe, że najzwyczajniej w świecie tych danych tam nie ma. Skoro nie ma, czy ktoś w ogóle weryfikował, czy spełniamy obowiązujące normy?

Niepewne budowanie ze słomy

I tu rodzi się pewien paradoks. Jak już wspomnieliśmy, kostki słomy nie są w Polsce – w przeciwności na przykład do masy słomiano-glinianej, czy to w postaci gliny lekkiej, czy bloczków – oficjalnie uznawane za materiał budowlany. Owszem budować w tej technologii można, ale odpowiedzialność bierze na siebie projektant i kierownik budowy. Urzędników nie obchodzi, z czego budujemy – ważne, by spełniało to normy określone dla materiałów budowlanych (między innymi ten nieszczęsny współczynnik przenikania ciepła). Jednak o jakich normach może być mowa w przypadku czegoś, co nie jest materiałem budowlanym, czyli kostek słomy?

Ktoś mógłby w tym miejscu spytać: To dlaczego budujecie w tej technologii, skoro nie wiecie, jak dom będzie ciepły? Coś tam wiemy, szukaliśmy, czytaliśmy. Większość informacji w sieci opiera się na badaniach Instytute für Baubiologie und Ökologie. Austriaccy naukowcy rzekomo podają, że współczynnik przenikalności kostki słomy o grubości 40 cm wynosi 0,12–0,14 W/m2×K. Nikt jednak nie podaje dokładnego źródła (linku do wyników badań, pracy badawczej czy artykułu w czasopiśmie naukowym). Na razie ufamy swoim osobistym doświadczeniom ze słomiano-glinianych domów.

Co nas czeka w 2017 roku, jeśli chodzi o budowanie ze słomy i gliny, a także o wznoszenie domów w ogóle? Widzimy dwie możliwości rozwoju sytuacji. Albo nowe wymagania nie będą zbyt dokładnie przestrzegane, albo ludzie będą brnąć w drogie rozwiązania – rekuperatory, pompy ciepła, wentylacje… Żadna z tych dróg fajna nie jest. Z jednej strony chcielibyśmy, by budynki były coraz bardziej energooszczędne, lecz z drugiej – by własny dom był bardziej dostępny dla zwykłych ludzi, a do jego wybudowania nie potrzeba było kosmicznych pieniędzy.

bezpośredni odnośnik.

2 komentarze

  1. odpowiedzi na Wasze pytania, przede wszystkim w zakresie parametrów materiałów są powszechnie dostępne (co nie znaczy, że jednoznaczne): oto przykładowe miejsca w sieci gdzie zacząć poszukiwania: http://baubiologie.at/strohballenbau/downloads-studien-zum-strohballenbau/ oraz http://fasba.de/de/bauen-mit-stroh/fachinfos/genehmigung-zulassung/ oraz http://www.osbn.pl/pliki-do-pobrania

    • Dzięki za linki, ale zagraniczne normy polskich urzędników nie urządzają.
      Z badań zrobionych przez OSBN wynika, ze kostka słomy ma lambdę prawie dwa razy gorszą niż styropian.

      λ kostki słomy = 0,07 W/m*K
      λ styropianu = 0,038 W/m*K

      Przydałoby się badanie zrobione z próbek, gdzie źdźbła ułożone by były poprzecznie do przepływu ciepła.

      Nadal jednak kostka słomy nie jest materiałem budowlanym – czy urzędnicy dopuszczą U ścian wyliczone na podstawie λ czegoś, co tylko przypomina kostkę słomy (http://osbn.pl/sites/default/files/pliki/Raport%20ITB_%20lambda.pdf)?
      W zasadzie to pytanie retoryczne – przepisy już obowiązują, a nikt owych współczynników nie sprawdza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.